11 grudnia 2017

♥ OOTD: Burgundy velvet.



Hej! :) Na początek nowego tygodnia mam dla Was kolejny, jesienny zestaw. Główną rolę pełni w nim burgundowa bomberka wykonana z weluru. To tkanina, która wiedzie prym już kolejny sezon. Jednak warto podkreślić, że nie każdemu przypada do gustu. Dlatego też, zamiast jednego konkretnego aksamitnego elementu garderoby, można pomyśleć o dodatkach, jak np. torebki, botki czy kolczyki. Szczerze przyznam, że sama nie wiem czy zdecydowałabym się na sukienkę, spódnicę, a nawet bluzkę wykonaną z welwetu. Chociaż spodnie mam i bardzo je lubię. Zresztą możecie zobaczyć je tutaj: 1, 2, 3, 4, 5. Powyższa kurtka, to druga rzecz tego typu w mojej szafie. Jestem z niej bardzo zadowolona i sama nie wiem dlaczego tak rzadko ją zakładam... Wracając do zestawu, zależało mi na połączeniu sportowego okrycia wierzchniego z elegancką bluzką. Dlatego wybrałam białą, koronkową górę, którą zestawiłam z czarnymi rurkami, wysokimi, skórzanymi botkami, drobnymi kolczykami i czarną torebką. Dajcie znać czy Wam się podoba. Życzę miłego wieczoru oraz udanego tygodnia! :)

07 grudnia 2017

♥ New in.


Cześć kochani! :) Tym razem mam dla Was kilka nowości, na które skusiłam się m.in. podczas poszukiwań prezentów dla najmłodszych członków mojej rodziny. Przy okazji sama siebie obdarowałam z okazji Mikołajek. W końcu o sobie też należy pamiętać. ;)

Pull&Bear

Na botki z kwiatowym haftem czyhałam już od dawna. Jednak wszystkie, jakie mierzyłam okazywały się bardzo niewygodne, za wysokie albo po prostu miały nieładną aplikację. Powyższe kupiłam akurat podczas mikołajkowej wizyty u moich Milusińskich. Buty okazały się prawie idealne. Prawie, ponieważ nie są wykonane z zamszu, tylko imitacji. Mimo to, bardzo komfortowe, stabilne i zgrabnie się prezentują.

Reserved Kids

Dżinsów nigdy za wiele. Szczególnie jeśli świetnie leżą i nie trzeba ich przerabiać. Te ze zdjęcia wyszperałam na dziale dziecięcym podczas buszowania za prezentami. Byłam na kupnie spodni ze sztucznymi perłami. Cieszę się, że w końcu je znalazłam. W poprzednim poście możecie zobaczyć z czym je zestawiłam.

Pepco

Wieszak na klucze kupiłam z myślą o przechowywaniu długich naszyjników, które do tej pory pałętały się na uchwytach drzwiczek od mojej toaletki. Od teraz zapanuje porządek w tej kwestii, a przy okazji urozmaici się wnętrze mojego pokoju.

Empik

Kalendarza książkowego nie może u mnie zabraknąć. Zazwyczaj wybierałam te z wizerunkiem Marylin Monroe. Jednak egzemplarz na przyszły rok tym razem mi się nie spodobał, więc zdecydowałam się na modny motyw flamingów.

Hebe

Na koniec zapach Karl Lagerfeld For Her. Szczerze, nie byłam na kupnie perfum, bo zawsze mam z nimi problem. Podczas wizyt w drogeriach sprawdzam jeden, drugi, trzeci i kolejne pachnidła, a potem głupieję. Dlatego też kończy się to zazwyczaj rezygnacją. W tym wypadku było inaczej. Wypróbowałam powyższy zapach i wiedziałam, że to ten. Pierwszy raz nie miałam w tej kwestii żadnych wątpliwości. Przyznam, że skusiła mnie również promocyjna cena oraz sama marka.

03 grudnia 2017

♥ OOTD: Pearls.



Witam Was serdecznie! :) Dzisiaj pogoda niesamowicie mnie zaskoczyła. Oczywiście pozytywnie, ponieważ uwielbiam zimowy krajobraz. Cieszę się, że nadal mam tak piękny widok za oknem. Liczę na to, że będę go mogła podziwiać jeszcze przez kolejne dni. Jeśli chodzi o zdjęcia zestawu, który dzisiaj prezentuję, to były one wykonywane na długo przed pojawieniem się białego puchu. Głównym trendem, na jaki chciałam zwrócić uwagę są sztuczne perły występujące na berecie oraz dżinsach, które dorwałam na dziale dziecięcym podczas akacji 'Black Weekend'. Drugim istotnym elementem jest nakrycie głowy, o którym już wcześniej wspomniałam. Jak widzicie, tym razem zrezygnowałam z klasyki. Akurat tego dnia miałam ochotę na coś bardziej wyrazistego. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Życzę dobrej i spokojnej nocy! :)

30 listopada 2017

♥ Recenzja Filmu: "Listy do M. 3".


Źródło / Source: cineword.co.uk

Nie jestem wielką fanką komedii, zwłaszcza romantycznych polskiej produkcji. Zdecydowanie bardziej cenię filmy biograficzne, oparte na faktach, dreszczowce czy dramaty. Jednak powyższa propozycja jest jedną z tych, na które się decyduje, kiedy chcę po prostu miło spędzić czas i trochę się pośmiać. W tym wypadku mamy to zapewnione.

"Listy do M. 3" to polska komedia romantyczna, która swoją premierę miała niespełna trzy tygodnie temu. Jest kontynuacją filmu Macieja Dejczera z 2015 roku. Jednak tym razem, jej wyreżyserowania podjął się Tomasz Konecki - twórca takich hitów, jak "Testosteron", "Lejdis" czy też "Idealny facet dla mojej dziewczyny". Natomiast w obsadzie zobaczymy między innymi, znanych już z poprzednich części: Tomasza Karolaka, Piotra Adamczyka, Wojciecha Malajkata oraz Agnieszkę Dygant. Warto wspomnieć również o nowych twarzach, jakie pojawiły się w tej części. Mowa tutaj m.in. o Magdalenie Różczce, Borysie Szycu, Andrzeju Grabowskim, Katarzynie Zawadzkiej oraz Filipie Pławiaku.

Akcja tradycyjnie ma miejsce w Wigilię Bożego Narodzenia. To właśnie w ten magiczny dzień rozgrywają się perypetie kilkunastu bohaterów. Mamy do czynienia z wieloma wątkami, przepełnionymi wyjątkowymi chwilami. Tym razem Mel (Tomasz Karolak) za namową syna Kazika (Mateusz Winek) wyrusza w poszukiwaniu swojego ojca, którego nie widział od lat. Natomiast Karina (Agnieszka Dygant) oraz Szczepan (Piotr Adamczyk) dzielnie starają się pełnić rolę dziadków. W tym samym czasie policjant Gibon (Borys Szyc) poluje na przestępców i Karolinę (Magdalena Różczka). Znowu Rafał (Filip Pławiak) szaleje za Zuzą (Katarzyna Zawadzka). Co z tego wyniknie? Musicie zobaczyć sami. Jedno jest pewne, ten niezwykły, świąteczny czas okazuje się pełen niespodzianek dla powyższych postaci.

Moim zdaniem to bardzo przyjemna komedia, która nie tylko bawi, ale i momentami wzrusza. Uświadamia nam, jak ważna jest rodzina, miłość, wiara oraz umiejętność wybaczania. Pozwala również zatrzymać się na chwilę, w tym naszym codziennym zabieganym życiu. Zapewne to wszystko za sprawą cudownego, świątecznego klimatu przedstawionego na dużym ekranie. Na pochwałę zasługuje również piękna muzyka oraz gra aktorska. Szczególnie do gustu, po raz kolejny przypadła mi postać Melchiora (Tomasz Karolak) i jego syna Kazika (Mateusz Winek) oraz uroczych młodych ludzi, czyli Zuzy (Katarzyna Zawadzka) i Rafała (Filip Pławiak). W tego bohatera wciela się chłopak z mojego miasta, o czym nawet nie miałam wcześniej pojęcia, dopóki nie natknęłam się na artykuł, w którym była o tym mowa. Dlatego też, obejrzenie tego filmu było podwójną przyjemnością. Bardzo cieszą mnie sukcesy ludzi z mojego małego Nowego Sącza. Zwłaszcza osiągnięcia artystyczne.

Film ten polecam osobom, które oglądały poprzednie części. Ponadto, zwolennikom komedii romantycznych, polskiego kina oraz fanom aktorów, którzy stanowią obsadę "Listów do M. 3". Dodatkowo, tym którzy chcą się zrelaksować i poczuć już świąteczny nastrój.

25 listopada 2017

♥ OOTD: Checked.



Dobry wieczór kochani! :) Tym razem mam dla Was zestaw znacznie bardziej elegancki niż ostatnio. Wszystko za sprawą kapelusza, który nadaje szyku i przy okazji urozmaica całą stylizację. Bardzo lubię tego typu nakrycia głowy, ale muszę przyznać, że nie należą one do wygodnych, a co za tym idzie praktycznych. Dlatego też, polecam Wam kapelusze z mniejszym rondem, które będą służyły na co dzień, a nie tylko "od święta". Tak czy siak, to bez wątpienia stylowy dodatek, który warto mieć. Zwłaszcza, jeśli jest wełniany. Dobrałam do niego pod kolor rękawiczki, które mimo że cienkie, są bardzo ciepłe, bo również wykonane właśnie z wełny. Resztę dodatków stanowi szalik w modną kratę, mała torebka oraz skórzane botki. Natomiast bazą jest rozkloszowany płaszcz oraz dopasowane rurki z drugiej ręki. Mam nadzieję, że połączenie granatu z szarością przypadło Wam do gustu. Życzę Wam miłego weekendu oraz udanych Andrzejek! :)

23 listopada 2017

♥ Recenzja: "Beduinki na Instagramie. Moje życie w Emiratach"



Na powyższą książkę natknęłam się podczas buszowania w sieci. Przyciągnęła ona moją uwagę ze względu na wiele pozytywnych opinii. Mimo to, nieco bardziej zaintrygował mnie sam tytuł, który nawiązuje do jednego z najpopularniejszych na świecie mediów społeczniościowych, jakim jest Instagram. Jeszcze ciekawsze okazało się zestawienie tego terminu z Beduinkami - kobietami, pochodzącymi m.in. z krajów arabskich. Połączenie wspomnianych określeń było dla mnie bardzo tajemnicze. Jednak ostateczny wpływ na to, że sięgnęłam po powyższe dzieło, miała rekomendacja mojej koleżanki z pracy, która zresztą pożyczyła mi tę lekturę.

Autorką książki jest Aleksandra Chrobak, absolwentka religioznawstwa i polonistyki oraz była studentka iranistyki z Krakowa, która przez pół dekady mieszkała w Abu Zabi. Miłośniczka Bliskiego Wschodu i zawzięta tropicielka jego tajemnic, która aby wydać swoje dzieło, zmuszona była do opuszczenia Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Powyższy utwór przedstawia realia życia w egzotycznym, jakże baśniowym kraju oraz istniejące w nim rozbieżności. Obrazuje inny świat, w którym głęboko zakorzeniona tradycja i światopogląd dawnych Beduinów przeplata się z nowoczesnością. Odkrywa przed nami wiele ciekawostek, a także ukazuje obyczaje tamtejszych mieszkańców. Poza tym, prezentuje interesujące postacie i związane z nimi historie, niekiedy pełne dobrego humoru. Między innymi dowiecie się jaką funkcję pełnią tamtejsze galerie handlowe, jak wygląda kontrakt ślubny, a także przyjęcie weselne. Poznacie również typy podrywaczy. Ponadto, dowiecie się, co państwo oferuje swoim rdzennym mieszkańcom, a jaki stosunek ma do obcokrajowców. Jednak to nie wszystko, ponieważ nie brakuje tam również wątków związanych z modą, co mnie bardzo ucieszyło. Więcej szczegółów już nie zdradzam.

Moim zdaniem to idealna pozycja na jesienny wieczór. Książka napisana jest łatwym językiem, dzięki czemu jej przeczytanie nie zajmuje zbyt wiele czasu. Zwłaszcza, że interesujące informacje wciągają w wir, z którego ciężko się wydostać. Dodatkowo, znajdziecie w niej przydatny słowniczek oraz całkiem sporo zdjęć wykonanych przez autorkę. Pozycja ta, wyróżnia się obiektywizmem. Twórczyni nie ocenia swojego dawnego domu. Po prostu, szczerze, poprzez zdobyte doświadczenia,  opisuje blaski i cienie życia w ZEA.

Podsumowując, "Beduinki na Instagramie" to książka, która zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Umożliwiła mi zdobycie wiedzy w informacje, o których nie miałam zielonego pojęcia i dodatkowo obaliła wiele mitów, w które wcześniej ślepo wierzyłam. To bez wątpienia utwór zaskakujący, jak i intrygujący. Polecam go szczególnie kobietom, ponieważ to głównie na ich życiu skupiła się autorka. Dodatkowo, rekomenduje tę pozycję fascynatom podróży oraz kultury innych narodów, a także fanom barwnego świata.

20 listopada 2017

♥ Banggood wishlist.


Banggood.com wierzy w dostarczanie nie tylko najlepszych produktów, ale również najlepszych usług i wsparcia dla swoich klientów. Z dumą oferują wyjątkowe oferty i promocje właśnie dla Ciebie.

Banggood został założony w 2006 roku. Wówczas specjalizował się w badaniach i rozwoju oprogramowania komputerowego. Koncentrował się na elektronicznym handlu zagranicznym. Od tego czasu rozwinął się w detaliczny sklep internetowy, oferujący niemal wszystko, czego potrzebujesz do życia i rozrywki. Firma ma 4 biura: w Hongkongu, Shenzhen, Hangzhou i Yiwu.

Serce Banggood jest w Guangzhou, gdzie ma miejsce cała magia, gdzie znajdziesz ich główny punkt, w którym mieszka 1000 pracowników, począwszy od obsługi klienta do menedżerów produktów. Cały zespół zobowiązuje się do oferowania klientom globalnym niskich cen, wysokiej jakości produktów i profesjonalnych usług.


Banggood.com believe in providing not only the best products but also the best support and service to you their customers. If you don't already know their motto is best bang for your buck and they’re proud to offer you exclusive deals and promotions just for you. 

Banggood was founded in 2006, specializing in computer software research and development. Focusing on foreign trade e-commerce. From there it developed into an online retailer for almost everything you need for living and entertaining. They have 4 offices, one in Hong Kong, one in Shenzhen, one in Hangzhou, and one in Yiwu. 

Banggood’s heart is in Guangzhou it is where all the Banggood magic happens, there you will find their main office housing 1000+ employees from customer service to product managers. The whole team is committed to providing low price, high quality products and professional services to global customers.



sweter / sweater - tutaj / here



płaszcz / coat - tutaj / here



kurtka / jacket - tutaj / here



płaszcz / coat - tutaj / here




sztuczne futerko / faux fur - tutaj / here



koszulki / T-shirts - tutaj / here


____________________________________________________________________________
* post powstał we współpracy z Banggood.com post arose in cooperation with Banggood.com

16 listopada 2017

♥ OOTD: Fluffy.



Hej kochani! :) Dzisiaj przygotowałam dla Was zestaw znacznie cieplejszy niż ostatnio. Główną rolę gra w nim płaszcz ze sztucznego futra, który kupiłam w tamtym roku w sh za śmieszne pieniądze. Cieszę się, że ten model, nadal jest jednym z najbardziej pożądanych okryć wierzchnich. Tym bardziej, że dzisiaj również podczas buszowania w sh, natknęłam się na podobny typ - krótszy i w kremowym kolorze. Wracając jednak do zestawu, różowego futrzaka połączyłam z szarością i czernią. Mam nadzieję, że rezultat Wam się podoba. Życzę dobrej i spokojnej nocy! :)

14 listopada 2017

♥ New in.


Cześć! :) Na początek tygodnia mam dla Was nowości z sieciówek, na które skusiłam się podczas zakupów w minionym kwartale. Część wypatrzyłam wcześniej w sieci, więc to była tylko kwestia sprawdzenia w rzeczywistości, przymierzenia i kupna. Reszta wpadła mi w ręce przypadkiem. ;) Sprawdźcie co i przy okazji dajcie znać czy przypadło Wam coś do gustu.

Mohito

Przeglądając w sieci zdjęcia z wybiegów, jak i te znajdujące się w magazynach czy też na blogach bądź kontach społecznościowych związanych z modą, nie da się nie zauważyć, że berety to jedne z najmodniejszych nakryć głowy w tym sezonie. Szczególnie czerwone, szare, czarne i najlepiej zdobione sztucznymi perłami. Wówczas mamy dwa najgorętsze trendy w jednym elemencie. Powyższy beret wypatrzyłam już na samym początku jesiennej kampanii Mohito. Długo na niego czekałam i udało się. Skusił mnie nie tylko jego wygląd, ale i skład, bo wykonany jest w 100% z wełny.

Reserved

Byłam, a właściwie nadal jestem na kupnie butów. Mianowicie czyham na skórzane, płaskie sztyblety, zamszowe kozaki za kolano na niewielkim obcasie, emu oraz czerwone botki. Jeśli chodzi obuwie na jesień czy zimę, zależy mi na naturalnym materiale dobrej jakości. Inne nie wytrzymują u mnie dłużej niż sezon, ewentualnie dwa, ponieważ szybko je obijam, co nie wygląda estetycznie. Poza tym, zazwyczaj nie są ciepłe, a co za tym idzie, tak naprawdę niepraktyczne. Wolę trochę więcej dołożyć i cieszyć się latami dobrej jakości butami. Jednak w przypadku powyższej pary, złamałam swoją zasadę. Może nie są jakoś specjalnie urocze przez swój sportowy styl, ale zwróciły moją uwagę ze względu na biżuteryjną aplikację, wygodę, ocieplenie oraz futrzane języki. Na co dzień do pracy będą idealne.

Carry

Czarny sweter kupiłam z myślą o pracy. Jest świetnie dopasowany, bardzo rozciągliwy, dzięki czemu czuje się w nim komfortowo. Wykonany głównie z wiskozy, która charakteryzuje się dużą wytrzymałością. Poza tym, przepuszcza powietrze. Gdyby był uszyty z akrylu, pewnie bym się na niego nie skusiła. Staram się już omijać tego typu pulowery. W sh można znaleźć za śmieszne pieniądze swetry o naturalnym składzie. Takie, które będą rzeczywiście ogrzewały nasze ciało, a nie doprowadzały do jego zapocenia.


09 listopada 2017

♥ OOTD: Turtleneck.



Witam Was serdecznie! :) Czas na kolejny prosty zestaw. Tym razem w bardziej stonowanych barwach niż ostatnio. To, co się tutaj wyróżnia, to połączenie golfu z rockową ramoneską. Nie chciałam odwracać uwagi od tej kombinacji, więc pozostałe elementy dopasowałam kolorystycznie. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Choć zdaję sobie sprawę, że aktualnie ciężko o tak lekki zestaw, bo ramoneski zamieniamy już na płaszcze. Niestety. Życzę Wam dobrej i spokojnej nocy! :)

07 listopada 2017

♥ Max Factor Creme Puff Blush / Max Factor Róż Wypiekany Do Policzków.



Opis producenta

Gama różów do policzków Creme Puff Blush to innowacyjny produkt w niezwykle eleganckim opakowaniu. Zapiekana formuła pozwala na aplikację na sucho, dla subtelnego podkreślenia owalu twarzy lub na mokro - wówczas efekt będzie bardziej intensywny. Niezwykle lekki na skórze, róż Creme Puff Blush umożliwia nakładanie jednej lub kilku warstw, w zależności, od efektu, jaki chcemy uzyskać. Idealnie łączy się ze skórą, dzięki czemu twarz wygląda promiennie. Badania pokazują, że kobiety, które umiejętnie stosują róż są postrzegane jako młodsze. Odrobina różu na policzkach ma właściwości odmładzające i dodaje skórze blasku. Aby zapewnić niezwykle subtelny i naturalny efekt makijażu.

1) Multi-tonalne pigmenty współpracują z odcieniem skóry.
2) Produkt umożliwia delikatne wykończenie.
3) Kontrolowana formuła pozwala na uzyskanie efektu od delikatnego po bardzo mocny - zgodnie z wymaganiami.

4) Ultra blendowanie - bez widocznych linii rumieńców.

Jak aplikować?
Krok 1: Kolistymi ruchami nabierz produkt na miękki, czysty pędzel. Nadmiar zetrzyj.
Krok 2: Nałóż na policzki za pomocą małych, okrągłych ruchów.

Krok 3: Stwórz swój kolor do pożądanego odcienia. Jeśli zaaplikujesz zbyt dużą ilość produktu, po prostu użyj trochę transparentnego pudru, aby złagodzić intensywność.

Skład: Mika, Talk, Trójizostearyna, Oktylododekanon, Dimetikon, Skrobia kukurydziana, Krzemian magnezowo-aluminiowy, Fenoksyetanol, Dehydrooctan sodu, Woda, Borokrzemian wapniowo-glinowy, Kwas sorbinowy, Metyloparaben, Etyloparaben, Oktinoksat, Butylowany hydroksytoluen, Wersenian dwusodowy, Tlenek cyny, Octan tokoferylu, Borokrzemian wapniowo-glinowy, Mika syntetyczna, Kwas palmitynowy, Uwodorniony poliizobuten, Ditlenek krzemu [+/- Dwutlenek tytanu, Tlenek żelaza, Wodorotlenek żelaza, Amonowy difosforan manganu, Lazuryt, Tlenek żelaza czarny, Kwas karminowy]

Waga: 1,5 g


Cena: 27,00-52,00 zł

Moja opinia

Temat rozpocznę stereotypowo od kwestii wizualnej. Jak widać na powyższym zdjęciu, mamy do czynienia z małym, okrągłym, poręcznym opakowaniem. Bez wątpienia jest ono proste, ale i eleganckie ze względu na delikatną, złotą kolorystykę. Przezroczyste wieczko, które otwiera i zamyka się na klik, pozwala na dokładne dojrzenie odcieni. Dostępnych jest sześć wariantów kolorystycznych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli chodzi o sam produkt, aplikuje się go łatwo i szybko, dzięki miękkiej i lekkiej formule. Warto wspomnieć, że jest ona wypiekana i bardzo drobno zmielona. Wystarczy jedna, dwie warstwy dla uzyskania delikatnego, satynowego, a przede wszystkim naturalnego efektu, który można stopniować. Buzia wygląda świeżo i promiennie. Wszystko za sprawą delikatnych, połyskujących, lecz nienachalnych drobinek. Dla mnie bomba, bo nie jestem fanką matowych kosmetyków. Dodam, że ciężko o stworzenie tzw. placków. Chyba, że przesadzimy z nakładaniem. Poza tym, róż jest bardzo trwały. W moim wypadku utrzymuje się minimum 14 godzin, oczywiście bez żadnych poprawek. Dodatkowo jest wydajny. Pierwsze opakowanie kupiłam podczas wiosennej akcji -55% w drogeriach Rossmann. Wtedy postawiłam na brązy ze zdjęcia, czyli Allurin Rose. Produkt przetrwał pół roku, aż do jesiennej kampanii niemieckiej perfumerii, którą wcześniej wymieniłam. Podczas tego przedsięwzięcia wybrałam delikatne róże połączone z kolorem brzoskwiniowym, czyli Lovely Pink. Z obu jestem bardzo zadowolona. Z ich dostępnością nie ma najmniejszego problemu. Dodatkowy plus za solidne opakowanie. Niejednokrotnie wyleciało mi z rąk, prosto na podłogę i nic się z nim nie stało. Poza tym, produkt nie zapycha, nie podrażnia, ani nie uczula. Bardzo dobrze współpracuje z podkładami oraz rozświetlaczami. Jeśli chodzi o jego cenę, to uważam, że jest wysoka w standardowych drogeriach. Warto poczekać na akcje rabatowe, bądź poszukać w sklepach internetowych. Ponadto, minus za drobne pylenie. 

31 października 2017

♥ OOTD: Wellingtons.



Dobry wieczór kochani! :) Na dzisiaj stworzyłam dla Was zestaw z myślą o deszczowym dniu, a tu się okazuje, że należy już myśleć o ubiorze chroniącym przed mrozem. ;) Szkoda, chociaż mam nadzieję, że kilkunastostopniowa temperatura zapowiadana na weekend się sprawdzi. W każdym razie, co ma być, to będzie. Akurat na pogodę nie mamy wystarczającego wpływu, więc wrócę do tego, o czym mogę zadecydować, czyli do stylizacji. Kiedy pada deszcz, przed wyjściem z domu nie sięgam po inne buty niż kalosze. W niesprzyjające dni sprawdzają się idealnie. Podobnie zresztą, jak przeciwdeszczowa kurtka. Tym razem założyłam pod nią gruby sweter, który w składzie zawiera wełnę, więc jest w nim przyzwoicie ciepło (trochę też gryzie;). Poza tym, wybrałam czarne rurki (jeden z moich ostatnich, bardzo udanych łupów z drugiej ręki), małą, lecz pojemną torebkę i drobne kolczyki. Nie należy zapominać też o parasolce. ;) Mam nadzieję, że podoba Wam się moja prosta, jesienna propozycja na deszczowy dzień. Życzę spokojnej nocy! :)

28 października 2017

♥ From second hand.


Hej! :) Dawno nie było wpisu z rzeczami z drugiej ręki, więc nadrabiam to dzisiaj. Po analizie statystyk zauważyłam, że bardzo lubicie posty z tej serii, więc tym bardziej cieszy mnie ich przygotowywanie. Sprawdźcie co udało mi się kupić w sh w minionym kwartale.

Topshop

Na pierwszy rzut kombinezony, czyli jeden z moich ulubionych elementów garderoby, który chętnie zakładam w okresie letnim. Powyższy zachwycił mnie swoją kolorystyką, wzorem oraz krojem. Mam nadzieję, że sprawdzi się idealnie w najbliższe wakacje. :)

Love

Kolejny kostium, tym razem z długimi, szerokimi nogawkami i dekoltem w kształcie serca. Bardziej elegancki, kobiecy, o delikatnej kolorystyce i nienachalnym kwiatowym motywie. Teraz czeka na okazję. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mogła go założyć na jakieś wesele czy poprawiny. :D

Boohoo

Ostatni już kombinezon. W zdecydowanie stonowanych kolorach. Jestem z niego bardzo zadowolona. Zaprezentowałam go na blogu już jakiś czas temu. Sprawdźcie tutaj: klik.

Zara

Pora na czarne rurki. To model, którego bardzo brakowało w mojej szafie. Te są dopasowane, więc leżą idealnie. Mają odpowiednią dla mnie długość, dzięki czemu nie musiałam ich skracać. Poza tym, urozmaicone są zamkami nie tylko pod przednimi kieszeniami, ale też przy nogawkach. Co ciekawe, skusiłam się na nie, mimo że nie są z wysokim stanem. 

F&F

Kolejna na tapecie - bluzka w biało-niebieskie prążki, odkrywająca ramiona. Ozdobiona guzikami i tasiemkami przy rękawach, które można zawiązać na kokardki. Marzyła mi się taka. Kupiła mi ją mama. Myślę, że ten element garderoby świetnie sprawdzi się w zestawie w stylu marynarskim. Idealnie będzie współgrać nie tylko z dżinsami, ale i białymi rurkami.

Atmosphere

Nie mogło zabraknąć też sukienki. Tym razem dżinsowej, z lekko rozkloszowanym dołem, w bardzo dziewczęcym stylu. Szczerze przyznam, że szukałam takiej szmizjerki od bardzo dawna. Pokazałam ją jakiś czas temu na blogu: klik.

24 października 2017

♥ OOTD: Fall colours.



Cześć! :) Od publikacji ostatniego zestawu minął ponad miesiąc, dlatego tym bardziej się cieszę, że mogę Wam dzisiaj pokazać coś nowego. Przyszła pora na pogodzenie się z jesienną aurą. W takim też klimacie wybrałam kolorystykę. Główną rolę gra peleryna z rozcięciami, która pochodzi z drugiej ręki. Podobnie, jak większość z pozostałych rzeczy. Dajcie znać, czy Wam się podoba. Miłego wieczoru! :)

22 października 2017

♥ Season Trends from Stores.


Witam Was serdecznie! :) Jakiś czas temu prezentowałam Wam trendy prosto z wybiegów. Natomiast dzisiaj przedstawiam te, które aktualnie królują w sieciówkach. Zapewniam, że nie da się obok nich przejść obojętnie. ;)  Wybrałam te nurty, które mnie najbardziej przypadły do gustu, czyli sztuczne perły, nakrycia głowy w postaci beretu czy czapki zapożyczonej od chłopca piekarza, czerwone botki oraz te, których cholewka przypomina skarpetę. Poza tym, sztuczne futro, jak i to kojarzące się z pluszowym misiem, a także dżinsowe kurtki z kożuszkiem. Nie mogło zabraknąć też klasycznej, eleganckiej kraty. Oprócz poniżej ukazanych, prym nadal wiodą kwiatowe wzory (szczególnie na sukienkach maxi i botkach), frędzle, azteckie wzory, styl etno, denim, pióra, naszywki, balonowe rękawy (głównie przy swetrach i płaszczach) oraz kurtki: bomberki, ramoneski, aviatorki. Jest tego sporo, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. :) Dajcie znać, co szczególnie przypadło Wam do gustu. Miłego wieczoru oraz dobrej nocy życzę! :)





13 października 2017

♥ Garnier Czysta Skóra 3w1 Żel myjący, Peeling, Maseczka. / Garnier Pure Activ 3-in-1 Wash, Scrub, Mask.



Opis producenta

Gama Czysta Skóra została specjalnie stworzona, aby pomagać zwalczać niedoskonałości i redukować nadmiar sebum.

Czy to produkt stworzony dla mnie? Tak, jeśli masz tłustą lub mieszaną cerę z tendencją do niedoskonałości i zaskórników. Używa się go zarówno jako kremu myjącego, jak i peelingu oraz maseczki. 

1. Żel myjący: wzbogacony w cynk o właściwościach regulujących wydzielanie sebum oraz w ekstrakt ze Smithsonite oczyszcza i eliminuje zanieczyszczenia.
2. Peeling: zawiera pumeks, naturalny czynnik złuszczający, aby usuwać martwe komórki i odblokować pory. 
3. Maseczka: wzbogacona w białą glinkę posiadającą właściwości łagodzące i absorbujące, aby zmniejszać błyszczenie się skóry.
Produkt testowany dermatologicznie.

Sposób użycia:
1. Żel myjący: aplikuj na zwilżoną skórę twarzy, delikatnie masując, a następnie spłucz wodą. Stosuj codziennie. Unikaj kontaktu z oczami.
2. Peeling: używaj na zwilżoną skórę twarzy, rozprowadź okrężnymi ruchami masującymi na czole, nosie i brodzie, a następnie spłucz wodą. Stosuj codziennie. Unikaj kontaktu z oczami.
3. Maseczka: nałóż ją na skórę twarzy i pozostaw do wyschnięcia na 3 minuty. Spłucz obficie wodą. Stosuj 2-3 razy w tygodniu. Omijaj skórę wokół oczu. W przypadku dostania się produktu do oczu natychmiast przepłucz je wodą. W przypadku podrażnienia zaprzestań stosowania.

Skład: Woda, Salicylan benzylu, Glikol butylenowy, Karagen, Błękit brylantowy, Dwutlenek tytanu, Glukozyd decylowy, Wyciąg z eukaliptusa / Wyciąg z liści eukaliptusa, Gliceryna, Kaolin, Limonen, Linalol, Mentol, Perfum, Polioksyetylenowany 7 molami tlenku etylenu monogliceryd kokosowy, Fenoksyetanol, Polietylen, Glikol propylenowy, Pumeks, Kwas salicylowy, Smitsonit / Ekstrakt ze smitsonitu, Wodorotlenek sodu, Laurylosiarczan sodu, Sól tetrasodowa kwasu wersenowego, Guma ksantanowa, Skrobia kukurydziana, Glukonian cynku.

Pojemność: 150 ml

Cena: 14-20 zł 


Moja opinia

Tradycyjnie zacznę swoją recenzję od opakowania. Charakteryzuje się ono prostą, ładną dla oka szatą graficzną. Jeśli chodzi o kształt, w tym wypadku mamy do czynienia z poręczną tubą, która otwiera i zamyka się na klik. Posiada ona mały otwór, umożliwiający odpowiednie dozowanie produktu. Kosmetyk ma biały kolor oraz widoczne, niebieskie drobinki peelingujące. Poza tym, jest gęsty i charakteryzuje się mentolowym, dosyć przyjemnym zapachem. Łatwo i szybko rozprowadza się na twarzy. Do jej pokrycia nie potrzeba dużej ilości, dzięki czemu produkt jest bardzo wydajny. Co do działania, świetnie oczyszcza, odświeża i chłodzi skórę. Pory są widocznie zmniejszone. Buzia jest gładka i matowa, czyli odpowiednio przygotowana do nałożenia makijażu. Tego kosmetyku najczęściej używam w formie maski (daje uczucie ściągnięcia) oraz żelu (dodatkowo oczyszcza po demakijażu płynem micelarnym). Peeling jest trochę słabszy, jak dla mnie za delikatny. Nie radzi sobie idealnie ze złuszczeniem martwego naskórka. Szczerze przyznam, że nie przepadam za produktami, które pełnią kilka funkcji. "Jeśli coś jest od wszystkiego, to jest do niczego". Jednak z tym artykułem jest inaczej. Jego wszechstronność, to całkiem spora zaleta. Poza tym, warto wspomnieć, że nie uczula, ani nie podrażnia w porównaniu do swojej starszej, żelowej wersji z pompką. Dodatkowy plus za cenę i dostępność. Znajdziecie go w znanych drogeriach stacjonarnych, jak i internetowych. Jedynym minusem tego produktu jest to, że przy zbyt częstym stosowaniu, pojawiają się wypryski, a skóra jest przesuszona. W związku z tym, nie nadaje się do codziennego stosowania, Mimo to, jestem z niego zadowolona Jednak po całkowitym zużyciu rozejrzę się za czymś bardziej naturalnym, czyli o milszym składzie. ;)

10 października 2017

♥ Rimmel London Match Perfection Korektor i Rozświetlacz 2w1 / Rimmel London Match Perfection 2-In-1 Skintone Adapting Concealer & Highlighter.



Opis producenta

Kosmetyk tak jak kameleon dopasowuje się do koloru Twojej skóry. Dodaje jej blasku, świeżości i jednocześnie koryguje niedoskonałości.
idealne dopasowanie do kolorytu Twojej cery dzięki technologii Smart-tone™
lekka, nieobciążająca skóry formuła pozwala jej swobodnie oddychać
- korektor i rozświetlacz 2w1 Match Perfection skutecznie kryje niedoskonałości bez efektu maski
- może być wykorzystany do konturowania
Idealnie dopasowany do Twojej cery, 2w1 korekcja i rozświetlenie okolic oczu. Opakowanie korektora zostało wyposażone w pędzelek, który ułatwia jego nakładanie. Kosmetyk posiada właściwości dotleniające i regenerujące.

Działanie: kryje, rozświetla, maskuje oznaki zmęczenia.

Rodzaj skóry: odpowiedni do każdego rodzaju skóry.

Konsystencja: korektor w płynie.

Sposób użycia: nałóż cienką warstwę na miejsca, które chcesz rozjaśnić lub zamaskować.

Skład: Woda, DekametylocyklopentasiloksanAlkil benzoesanu C12-15, Talk, Gliceryna, Poli(dimetylosiloksan)Polimetakrylan metylu, Peg-10 Dimethicone, Dimethicone Peg-10/15 Crosspolymer, Kopolimer akrylowy dimetikonuDimetikonol, Siarczan magnezu, Azotek boru, Nylon-12, Peg-10, Fenoksyetanol, Octan tokoferylu, Triethoxycaprylylsilane, Dimirystynian glinu, Glikol kaprylowy, Stearyloglutaminian Sodu, Ekstrakt z winogron, Sok z granatu, Sorbinian potasu, Glikol heksylenowy, Wyciąg z jagód acai, Glukozyd askorbyluGlikol dipropylenowy, Tokoferol, Puder szafirowy, Ekstrakt z algi czerwonej, 2-Ethyl Hexyl Acrylate. [Może zawierać/+/-: Dwutlenek tytanu (Ci 77891), Tlenek żelaza (Ci 77491, Ci 77492, Ci77499), Ultramaryna (Ci 77007)].

Pojemność: 7 ml

Cena: ok. 30 zł



Moja opinia

Standardowo zacznę od kwestii wizualnej. Opakowanie ma prostą szatę graficzną, wyróżniającą się przyjemną kolorystyką oraz czytelną czcionką. Tubka jest bardzo poręczna, pozwala na odpowiednie dozowanie produktu. Przy czym należy uważać, aby nie wycisnąć go zbyt wiele, ponieważ się zmarnuje. Mimo to, przyznam szczerze, że powyżej przedstawiony typ opakowania jest moim ulubionym. Pozwala on na zużycie korektora do ostatniej kropelki. ;) Dodam, że aplikację produktu ułatwia pędzelek, w który wyposażona jest tubka. Kolejną kwestią jest działanie bohatera dzisiejszego wpisu. Zgodne z wszystkimi zapewnieniami producenta. Produkt świetnie kryje przez długi czas, ładnie rozświetla oraz maskuje oznaki zmęczenia. Używam go na co dzień pod oczy, do ukrycia cieni, z którymi borykam się odkąd zdiagnozowano u mnie chorobę tarczycy. To chyba mój największy kompleks, dlatego tak bardzo ważny jest dla mnie wybór odpowiedniego korektora, który poradzi sobie z ukryciem nieestetycznych sińców. Powyższy radzi sobie z tym świetnie. Dodatkowo ładnie wchłania się w skórę. Uwierzcie, że zanim na niego trafiłam, wypróbowałam koło siedmiu innych tego typu produktów. Droższych i tańszych. Żaden z nich nie jest mu w stanie dorównać. Jeśli chodzi o jego współpracę z podkładami, to jest ona na wysokim poziomie. Bardzo dobrze działa z fluidem Revlon ColorStay, jak i Catrice HD. Ponadto, rewelacyjnie się rozprowadza, ma lekką konsystencję, dzięki czemu daje naturalny efekt, jak i uczucie nawilżenia. Nie ciemnieje, nie warzy się, nie wchodzi w zmarszczki (jeśli oczywiści nie przesadzimy z jego ilością) i nie przesusza okolic oczu. Poza tym, nie uczula ani nie podrażnia, jest bezzapachowy. Co do jego minusów, to niestety, ale nie jest zbyt wydajny, cena za taką pojemność nie jest niska, a krycie mogłoby być jeszcze bardziej długotrwałe. Na dodatek, posiada tylko dwa odcienie: 030 Classic Beige i 060 Natural Beige. Mnie to nie przeszkadza, ponieważ ten pierwszy jest dla mnie idealny, ale dla niektórych tak mały wybór może być niewystarczalny. Co do dostępności, jest ona łatwa. Produkt znajdziecie w Drogerii Natura, Rossmann, Hebe, Super-Pharm czy sklepach internetowych. Dajcie znać czy używałyście tego korektora. Jeśli tak, to czy jesteście zadowolone. Może polecicie taki, który uważacie za lepszy?

03 października 2017

♥ Fall 2017 Fashion Trends.


Dobry wieczór! :) Początek października to idealny moment na podzielenie się z Wami jesiennymi trendami, które zagościły na wybiegach światowych stolic mody. Zapraszam do obejrzenia. Koniecznie dajcie znać, co najbardziej przypadło Wam do gustu. Życzę miłego wieczoru! :)




22 września 2017

♥ OOTD: Check frill detail blouse.



Hej! :) Na koniec tygodnia mam dla Was tzw. "zwyklaka", czyli zestaw idealny na co dzień. Co prawda, aktualna pogoda nie pozwala na taki ubiór. W końcu dzisiaj pierwszy dzień jesieni. Jednak póki co, nie mówmy "nie" pięknej pogodzie i nieco wyższym temperaturom, ponieważ mają one do nas ponownie zawitać już po weekendzie. :D Wracając do stylizacji, sprawdzi się ona podczas codziennej bieganiny. Głownie z racji tego, że jest wygodna, ale nie brakuje jej też ciekawego elementu, który urozmaica zestaw. Tym razem jest nim hiszpanka w kratę. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Życzę dobrej, spokojnej nocy i udanego weekendu! :)

21 września 2017

♥ Discount coupons: 'Twój Styl', 'Show' / Stylowe zakupy: "Twój Styl", "Show".


Cześć kochani! :) Kolejna akcja rabatowa przed nami. Tym razem pod hasłem "Stylowe Zakupy". Kupony znajdziecie w magazynach "Twój Styl" oraz "Show". Kampania rozpoczyna się 29 września i trwać będzie do 1 października włącznie. Niektóre sklepy, zwłaszcza internetowe, zdecydowały się ją przedłużyć. Szczegóły znajdziecie w wymienionych wcześniej gazetach. Natomiast poniżej przedstawiam Wam listę salonów biorących udział w przedsięwzięciu i oferowane przez nie zniżki. Dla ułatwienia, podkreśliłam marki, które znajdziecie w sądeckich galeriach handlowych.

Źródło / Source: Styl.pl

18 września 2017

♥ OOTD: Denim shirt dress.



Witam serdecznie! :) Wraz z rozpoczęciem nowego tygodnia, mam dla Was zestaw. Niestety jest on moją ostatnią letnią propozycją w tym roku. Bardzo nad tym ubolewam, ale czas pogodzić się z nadchodzącą jesienią. Wracając do stylizacji, jej bazą jest dżinsowa szmizjerka o dziewczęcym charakterze. Dobrałam do niej torebkę w kolorze nude oraz złote dodatki w postaci drobnych kolczyków i skórzanych szpilek. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Życzę miłego wieczoru i cudownego tygodnia! :)

14 września 2017

♥ Discount coupons: 'Avanti', 'Logo'. / Weekend zniżek: "Avanti", "Logo".


Dobry wieczór! :) Już w najbliższy weekend odbędzie się akcja rabatowa z magazynami "Avanti" oraz "Logo". We wspomnianych czasopismach znajdziecie zniżki na odzież, obuwie, galanterię, bieliznę, biżuterię, kosmetyki, artykuły wnętrzarskie, do punktów gastronomicznych i wiele innych. To przedsięwzięcie będzie trwało dokładnie od 15 do 17 września. Jednak wiele sklepów postanowiło przedłużyć swoją ofertę rabatową. Wszystko opisane jest dodatkowo przy każdej marce. Ze zniżek skorzystacie nie tylko stacjonarnie, ale i online. Przy okazji zaznaczę, że kupony nie łączą się z innym promocjami. Poniżej lista sklepów, biorących udział w akcji. Dla ułatwienia podkreśliłam salony znajdujące się w moim mieście - Nowym Sączu. Udanych zakupów! :)

Źródło / Source: Godealla

13 września 2017

♥ OOTD: Grey romper.



Hej! :) Dzisiaj mam dla Was jeszcze letni zestaw, a w roli głównej kolejny już kombinezon. Jednak tym razem w stonowanej kolorystyce. Szczerze przyznam, że długo zastanawiałam się nad jego zakupem, ponieważ ma bardzo krótkie nogawki, za czym nie przepadam. Na sukienkę czy spódnicę o tej długości bym się nigdy nie zdecydowała. Krępowałabym się w tak kusych ubraniach. Ważna jest dla mnie nie tylko wygoda, ale i dobre samopoczucie. Pomimo to, ostatecznie stwierdziłam, że główny bohater dzisiejszego wpisu, przy dobrze dobranych akcesoriach, nie będzie wyglądał wulgarnie. Ze względu na swój kwiatowy wzór, nie potrzebuje towarzystwa wystrzałowych dodatków. Sprawdzą się tutaj gładkie, delikatne elementy. Mam nadzieję, że efekt Wam się podoba. Życzę miłego wieczoru! :)

11 września 2017

♥ My first hybrid nails.



Paznokcie hybrydowe pokochało wiele kobiet. Myślę, że ze względu na ich trwałość, oryginalność w zdobieniu, estetyczny i zadbany wygląd, oszczędność czasu, a przede wszystkim za wygodę. Ja zdecydowałam się na wykonanie takiego manicure'u z racji ślubu mojej przyjaciółki. Pełniłam rolę świadkowej, więc zależało mi, aby wyglądać i czuć się dobrze pod każdym kątem. Nie chciałam, żeby moje paznokcie sprawiły mi psikusa chwilę przed tym ważnym wydarzeniem. Zazwyczaj mam pecha w tej kwestii, dlatego tym razem wolałam mu zapobiec. ;) Jeśli chodzi o moją płytkę, to nigdy nie narzekałam na jej kolor, rozdwajanie czy łamanie. Mam paznokcie z natury twarde i mocne. Ich jedyną zmorą jest to, że od czasu do czasu pękają po bokach i niestety jestem zmuszona je skrócić. Czego nienawidzę, ponieważ w efekcie wyglądają, jak dla mnie mało kobieco i nieestetycznie. Lubię długość i kształt dokładnie taki, jaki widzicie na zdjęciach. Co do koloru, raczej preferuję bezbarwny lakier lub odżywkę w tym kolorze czy po prostu top coat. Poza tym, raz na czas szaleję z czerwienią lub fuksją. To barwy, które uwielbiam, zdecydowanie bardziej niż naturalny kolor. Problem jest w tym, że brak mi cierpliwości podczas malowania paznokci. Ponadto, zajmuje mi to zbyt wiele czasu, którego najzwyczajniej w świecie szkoda mi marnować na tę czynność. Uwierzcie, że siedzę przy tym bardzo długo, żeby efekt był zadowalający. Nie chcielibyście tego oglądać. Moja mama zawsze ma ze mnie ubaw, że tak "pięknie" wyjeżdżam poza płytkę i potem muszę się nieźle namęczyć, żeby zmyć lakier ze skóry, nie naruszając tego, co udało mi się już uzyskać na paznokciach. ;) Dlatego też najczęściej wybieram lakier bezbarwny. Oto moja tajemnica. ;)


Wracając do hybryd, jak widzicie, zdecydowałam się na swoją naturalną długość paznokci, a także kształt. Zależało mi na delikatnym, nieprzesadzonym efekcie. Taki właśnie uzyskałam, dzięki odcieniowi nude i odrobinie brokatu. Przy wyborze zasugerowałam się inspiracjami z sieci. Poza tym,  stwierdziłam, że ta neutralna kolorystyka będzie pasowała do wielu moich zestawów. Przy okazji, bardzo się cieszę, że wybrałam salon Trendy Nails Fashion. Panuje tam bardzo miła, przyjazna atmosfera, dzięki czemu człowiek czuje się swobodnie. Jeśli jeszcze nie wiecie gdzie w Nowym Sączu wybrać się na manicure hybrydowy, to szczerze polecam Wam właśnie to miejsce. Ja trafiłam na niesamowicie sympatyczną, rozmowną panią Gosię, która ma wieloletnie doświadczenie, cierpliwość, poczucie estetyki, a przede wszystkim jest dokładna i staranna. 


Moje hybrydy wytrzymały jakieś półtorej tygodnia. Niestety stało się to, co zazwyczaj, czyli paznokcie pękły mi po bokach. Zatem zdecydowałam się na ich ściągnięcie. Zrobiłam to samodzielnie za pomocą zmywacza do paznokci hybrydowych z acetonem, folii aluminiowej i wacików. Przyznam, że było to bardzo czasochłonne i wymagało sporej dawki cierpliwości oraz zaangażowania. Liczyłam, że jest to łatwa i szybka czynność. Niestety się myliłam. Trzeba nieźle się namęczyć, żeby zmiękczyć warstwy lakieru i usunąć go z płytki. Największy problem miałam z pozbyciem się żelu, który nałożony był na moje dwa paznokcie. Ostatecznie się udało. :) Choć przyznam, że wówczas wygląd mojej płytki, zwłaszcza po wspomnianym żelu, mnie nie zachwycił. Dodatkowo byłam zmuszona skrócić wszystkie paznokcie. Jeśli chodzi o ich kondycję, to nie zauważyłam, żeby były słabsze. Nadal są twarde i mocne, choć od momentu ściągnięcia hybryd, czekałam miesiąc, aby urosły do odpowiadającej mi długości. Mimo, że niesamowicie podoba mi się tego typu manicure, jest wygodny i oryginalny, to nie zdecyduję się na jego systematyczne wykonywanie. Po prostu szkoda mi mojej naturalnej płytki. Boję się, że przy zbyt częstym robieniu hybryd, mogłabym doprowadzić ją do kiepskiego stanu. Jednak nie żałuję, że zdecydowałam się na ten zabieg upiększający. Gdybym cofnęła czas, zrobiłabym to samo. Jeśli tylko nadarzy się kolejna, tak ważna okazja, to na pewno ponownie wybiorę tego typu manicure. Myślę, że od chwilowego wariactwa moje paznokcie nie ucierpią aż tak bardzo. ;)

07 września 2017

♥ OOTD: Your boyfriend gave me this T-shirt.



Cześć kochani! :) Co prawda pogoda nie uległa zmianie aż tak, żeby można było zrezygnować z okryć wierzchnich i na dodatek wskoczyć w sandały, ale mimo to, postanowiłam zrobić jej na przekór i opublikować jeszcze lekki zestaw. Może tym sposobem uda mi się zwabić dużo więcej słońca, chociaż na kilka dni. ;) Co do stylizacji, elementem który najbardziej przyciąga uwagę jest koszulka z zabawnym nadrukiem. Dobrałam do niej cygaretki w pepitkę - klasyczny wzór, który zapewne nigdy nie wyjdzie z mody. Poza tym, założyłam wspomniane wcześniej sandały, drobne kolczyki i pojemną torebkę. Mam nadzieję, że połączenie stylu casualowego z odrobiną elegancji przypadła Wam do gustu. Życzę Wam dobrej nocy i miłego i ciepłego (mam nadzieję) weekend'u. :)

05 września 2017

♥ NovaClear Atopis: Face & Body Wash, Ultra Body Moisturizer / Płyn do mycia twarzy i ciała, nawilżający balsam do ciała.


Dermokosmetyki NovaClear Atopis to produkty do codziennej pielęgnacji dla osób ze skórą suchą, wrażliwą i atopową. Wyróżniają się delikatną formułą, pH ~ 5,5, nie zawierają drażniących substancji chemicznych (formaldehydów, SLS, SLES, silikonów), substancji zapachowych ani barwników. Są przebadane dermatologicznie.


Płyn do mycia twarzy i ciała

Opis producenta

Właściwości
Płyn delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji, wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie (Omega 3-6-9). Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie. Preparat przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej.

Składniki główne
Organiczny olej konopny, Ekstrakt z korzenia lukrecji, Gliceryna, Pantenol, Witamina E.

Dostępna pojemność
200ml, 500ml

Sposób użycia
Umyj twarz i ciało płynem, a następnie spłucz ciepłą wodą. W przypadku dostania się preparatu do oczu przemyć wodą. Do użytku zewnętrznego.

Moja opinia

Na początku kwestia wizualna. Otóż, opakowanie wyróżnia się prostą szatą graficzną i stonowaną kolorystyką, która mnie od razu przywodzi na myśl Grecję. Płyn znajduje się w poręcznej, wygodnej tubie, która otwiera i zamyka się na klik. Ma ona mały otwór pozwalający na odpowiednie dozowanie produktu. Ciecz jest przezroczysta, ma rzadką, lekką, żelową konsystencję i bardzo charakterystyczny zapach, który nie bardzo mi odpowiada, ale jest do zniesienia. Poza tym, łatwo i szybko rozprowadza się na twarzy. Dobrze się pieni, więc nie trzeba nakładać go zbyt wiele. Używam go po zmyciu makijażu płynem micelarnym, w celu dokładniejszego oczyszczenia skóry. Uważam, że radzi sobie z tym naprawdę dobrze. Produkt ten nie podrażnia, ani nie uczula. Nawilża i koi skórę. Ponadto, jest bardzo wydajny. Ze względu na delikatne działanie, świetnie sprawdza się na co dzień.


Nawilżający balsam do ciała

Opis producenta

Właściwości
Polecany do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry suchej, wrażliwej i atopowej z tendencją do przesuszania się. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze i ubraniach tłustego filmu. Unikalna formuła balsamu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę, optymalne nawilżenie i miękkość. Organiczny olej konopny odbudowuje powłokę hydrolipidową naskórka i uzupełnia uszkodzenia cementu międzykomórkowego zapobiegając transepidermalnej utracie wody (TEWL). Ekstrakt z korzenia lukrecji silnie wiąże wodę w naskórku, łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna nawilża skórę oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Alantoina chroni i regeneruje naskórek oraz działa przeciwzapalnie. Krem poprawia natłuszczenie i nawilżenie skóry. Preparat chroni przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry.

Rodzaj cery
Sucha, atopowa, wrażliwa.

Składniki główne
Organiczny o lej konopny, Ekstrakt z korzenia lukrecji, Gliceryna, Alantoina.

Dostępna pojemność
200ml, 500ml

Sposób użycia
Nanieś balsam na skórę i delikatnie rozsmaruj. W przypadku dostania się preparatu do oczu przemyć wodą. Do użytku zewnętrznego.

Moja opinia

Kształt opakowania oraz jego kolorystyka jest identyczna, jak w przypadku wcześniej opisanego produktu. Wszystko zresztą widać na zdjęciu. Różnica dotyczy zapachu. Tutaj nie jest on tak wyrazisty. Wręcz przeciwnie, ledwie wyczuwalny, delikatniejszy. Poza tym, barwa balsamu jest inna niż płynu. Oczywiście, to standardowa biel, charakteryzująca mleczka do ciała. Jeśli chodzi o jego rozprowadzanie, to nie idzie ono tak błyskawicznie, jakbym sobie tego życzyła. Być może nakładam go zbyt wiele i w tym tkwi problem. Nie wchłania się też w tempie ekspresowym, więc warto poczekać kilka sekund po jego nałożeniu i dodatkowo wmasować. Mimo to, produkt nie pozostawia tłustego filmu. Skóra jest odżywiona, nawilżona, odpowiednio natłuszczona, miękka i delikatna w dotyku. Uwielbiam tego typu balsamy. Mam suchą skórę, która potrzebuje dużej dawki nawilżenia. Dobrze kiedy utrzymuje się ono przez dłuższy czas. To właśnie zapewnia powyższy produkt, za co należy mu się ogromny plus. Poza tym, nie podrażnia, nie uczula, więc sprawdza się idealnie podczas codziennego stosowania. Na dodatek, jest bardzo wydajny.


zBLOGowani.pl

03 września 2017

♥ OOTD: Denim frills.



Witam! :) Piękna, słoneczna pogoda niestety nas opuściła. Jednak zapowiada się, że tylko na kilka dni. Zatem mam nadzieję, że powrót wyższych temperatur się sprawdzi, a my będziemy mogli jeszcze się nimi nacieszyć. Tymczasem mam dla Was dżinsowy zestaw z drobnymi, złotymi akcentami, dodatkowo ożywiony czerwienią. Główną rolę gra tutaj bluzka odkrywająca ramiona, ozdobiona falbanami. Ten dziewczęcy detal nie znika wraz z zakończeniem sezonu letniego. Wręcz przeciwnie, przewija się na wielu elementach garderoby pośród jesiennych kolekcji znanych i lubianych sieciówek. Warto podkreślić, że falbany niestety poszerzają sylwetkę. W związku z tym, unikajmy ich w tym miejscu, gdzie mamy zbyt dużo ciała, a wybierajmy tam, gdzie chcemy go sobie trochę dodać. ;) Życzę Wam dobrej, spokojnej nocy i miłego rozpoczęcia nowego tygodnia! :)