31 grudnia 2015

♥ Giveaway: Win a pair of (sun)glasses from Firmoo!


Hej! :) Wraz z końcem roku, przychodzę do Was z miłą niespodzianką, a mianowicie konkursem organizowanym z inicjatywy Firmoo. Firma ta posiada najpopularniejszy sklep internetowy na świecie, oferujący okulary korekcyjne oraz przeciwsłoneczne. Może pochwalić się świetną jakością produktów w atrakcyjnej cenie. Ich koszt jest znacznie niższy niż w stacjonarnych salonach optycznych. Dodam też, że marka podąża za najnowszymi trendami, dzięki czemu jest w stanie zadowolić wielkich fanów mody, nawet tych najbardziej wybrednych. ;)


Nagrodą główną w konkursie jest kompletna para okularów korekcyjnych lub przeciwsłonecznych oraz 5 kuponów o wartości 10$ każdy, dla innych 5 uczestników. Wymarzone okulary możecie wybrać z listy znajdującej się pod tym linkiem: http://www.firmoo.com/collection-for-bloggers.html. Pamiętajcie jednak, aby mieściły się one w przedziale od 19$ do 39$. Nie mogą być przecenione! Podkreślam również, że konkurs organizowany jest dla mieszkańców Polski oraz USA.


Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić komentarz z linkiem do wybranej przez siebie pary okularów oraz swoim adresem e-mail oraz polubić Firmoo na Facebook'u lub śledzić na Twitterze bądź Instagramie. Konkurs trwa od dzisiaj tj. od 31.12.2015 do 10.01.2016 włącznie. Zwycięzcy zostaną wybrani losowo. Skontaktuję się ze szczęśliwcami drogą mailową (monika.basiaga@gmail.com). Bardzo proszę nie otwierać wiadomości od innego nadawcy. Zdarza się niestety, że na adresy mailowe uczestników przychodzą podejrzane wiadomości, głównie zawierające wirusy, więc bądźcie w tej kwestii czujni! Proszę też, aby pod tym postem znalazły się same zgłoszenia konkursowe. W razie pytań śmiało piszcie na powyżej wymienionego przeze mnie maila.

Po wygranej:
1) Złożenie zamówienia: http://www.firmoo.com/help-c-5.shtml
2) Śledzenie zamówienia: http://www.firmoo.com/help-c-10.shtml

Życzę wszystkim powodzenia i przy okazji udanego Sylwestra oraz szczęśliwego Nowego Roku! :)

27 grudnia 2015

♥ OOTD: We all do the same things. It’s how we do them.



"- Dawno temu ktoś mnie nauczył, że wszyscy robimy to samo. Różnica polega na tym,
jak to robimy. 
Często o tym myślę, szczególnie gdy spotykam ludzi, którzy wykonują
najzwyklejszą, niewdzięczną pracę, ale dają od siebie coś, co czyni ją niezwykłą.
(...)

Robert włożył swój czerwony płaszcz i czarny cylinder. Zaśpiewał 'Order My Steps'.
Ed zaprosił go na kolację, żeby poznał całą rodzinę. Zdaniem Eda, Shirley
zawdzięczała Robertowi ostatnie dni swojego życia.
- Umiał poprawić jej nastrój - powiedział Ed. Prawdopodobnie przedłużył jej życie.
Robert zbywa takie pochwały.
- Nigdy tego nie planowałem - odparł. - Minęło wiele lat, zanim zrozumiałem,
że to moje powołanie. Zamienił pracę w powołanie. Każdy z nas ma taką możliwość.
Wszyscy robimy to samo, różnica polega na tym, jak to robimy. Kiedy inni
czują się przy nas wyjątkowo, sami się tacy stajemy."



Regina Brett - "Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym"



Cześć! :) Mam nadzieję, że w ten najpiękniejszy w roku czas - Święta Bożego Narodzenia zwolniliście tempo, odpoczęliście od pracy, codziennych dylematów i zmartwień, a przede wszystkim, że spędziliście je w miłej, ciepłej i rodzinnej atmosferze pełnej miłości. Teraz oczywiście przyszła pora, aby wrócić do codziennych obowiązków, jednak postarajcie się, aby nie była to tak zwana szara rzeczywistość. Sposobem na to jest realizowanie swojej pasji, spotkania z przyjaciółmi, znajomymi, rodziną, aktywne spędzanie czasu, sięgnięcie po dobrą książkę, film czy płytę, pójście na koncert, do SPA czy na siłownię. Przynajmniej raz na tydzień zróbcie coś dla siebie! :) Wykorzystajcie dobrze wolny czas, żeby potem mieć co wspominać i móc stwierdzić, że świetnie przeżyliście swoje życie! Koniecznie dodajcie mu kolorów! ;) Tak dzisiaj zrobiłam ja, łącząc ze sobą kobalt, miętę oraz ecru. Koszulę w drobną łączkę przedstawiłam na blogu już kilkukrotnie, podobnie jak dobrany do niej naszyjnik czy dżinsy z wysokim stanem. Nowością jest natomiast okrycie wierzchnie - kobaltowy płaszcz z ozdobną kokardą oraz nakrycie głowy - zdobiona czapka z pomponem. Śmiałam się mówiąc do wielu osób, że nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że mając na karku ćwierćwiecze, sprezentuję sobie czapkę właśnie z pomponem. ;) Kolorystycznie dobrałam do niej resztę akcesoriów zimowych, czyli rękawiczki oraz komin. Poza tym, postawiłam na małą miętową torebkę, granatowy pasek, wyraziste kolczyki oraz skórzane botki na słupku. Mam nadzieję, że moja dzisiejsza propozycja przypadła Wam do gustu! :) Dobrej i spokojnej nocy życzę! :)

25 grudnia 2015

♥ New in. Sammydress coat.


SAMMYDRESS

Sammydress to sklep internetowy, oferujący: odzież dla kobiet, mężczyzn oraz dzieci, obuwie, torebki i akcesoria, biżuterię, bieliznę, suknie ślubne, a także produkty dla domu. SD poza szeroką ofertą na rynku może pochwalić się artykułami wpisującymi w najnowsze trendy, atrakcyjnymi cenami, dobrą jakością, szybką wysyłką oraz profesjonalną obsługą. Firma ta posiada jeden z najbardziej obszernych katalogów na świecie, w którym codziennie pojawiają się nowe modele. 

Kobaltowy płaszcz zachwycił mnie kolorem, krojem w kształcie litery "A" oraz uroczym zdobieniem w postaci kokardy. Mimo braku dodatkowych zdjęć oraz recenzji, postanowiłam zaryzykować i zamówić go. Nie żałuję. Po raz kolejny zakup przez internet okazał się strzałem w dziesiątkę. To okrycie wierzchnie wykonane jest z materiału bardzo przyjemnego w dotyku. Przypomina polar. Jednak nie nadaje się na mroźną zimę, to zdecydowanie tak zwana "przejściówka", idealna na wiosnę czy jesień. Dodam też, że płaszcz świetnie leży. Wkrótce ocenicie to sami, ponieważ szykuję dla Was post właśnie z nim w roli głównej. Podsumowując, produkt okazał się w stu procentach zgodny ze zdjęciem. Więc jeśli szukacie ciekawych okryć wierzchnich w atrakcyjnej cenie, to zapraszam Was pod ten adres: klik / click. Mam nadzieję, że będziecie równie zadowoleni jak ja. :) Przedstawiony przeze mnie model płaszcza dostępny jest również w kolorze żółtym jak i fuksji.

KLIK / CLICK

_____________________________________________________
* post powstał we współpracy ze sklepem Sammydress / post arose in cooperation with Sammydress

22 grudnia 2015

♥ Garnier makeup removers & cleansers.



Dobry wieczór! :) Jakiś czas temu obiecałam Wam, że posty kosmetyczne będą się pojawiały znacznie częściej. Staram się spełniać dane słowo, dlatego też między notami związanymi z nowościami, projektami i stylizacjami, przewijają się wpisy związane właśnie z urodą. Tak będzie i dzisiaj. Jak zapewne zauważyliście po zdjęciu, zajmę się demakijażem oraz moimi ulubionymi produktami wykorzystywanymi w tym celu. Zapraszam do zapoznania się z poniższymi artykułami.


Płyn miceralny 3w1 do skóry wrażliwej - produkt, który usuwa makijaż, a także oczyszcza oraz koi skórę (twarz, oczy, usta). Stworzony jest dla osób pragnących skutecznego, szybkiego oraz łatwego w użyciu kosmetyku. Nie wymaga spłukiwania. Jest bezzapachowy. Testowany dermatologicznie oraz okulistycznie. Jak informuje producent, to pierwszy inteligentny artykuł oczyszczający tej marki, w którym zastosowano technologię miceli. Dzięki niej, nie musimy już trzeć skóry, aby pozbyć się makijażu czy zanieczyszczeń. Micele działają tutaj jak magnes - "przyciągają" oraz pochłaniają tłuszcz w postaci nadmiaru sebum czy cząsteczki wodoodpornej maskary i jednocześnie rozpuszczają w roztworze wodnym pozostałe zanieczyszczenia. W efekcie nasza skóra jest idealnie czysta bez pocierania. Wymieniony przeze mnie produkt jest odpowiedni do wszystkich typów skóry, nawet do cery wrażliwej.

Używam tego produktu od ponad roku. Jestem z niego niesamowicie zadowolona, dlatego też nie wyobrażam sobie demakijażu bez jego stosowania. Nigdy wcześniej nie miałam w rękach artykułu, który tak szybko, sprawnie i dokładnie pozbywa się zanieczyszczeń oraz makijażu i dodatkowo koi skórę. Raczej trafiałam na produkty, które mozolnie radziły sobie z demakijażem. W związku z tym, cieszę się, że stworzono płyny miceralne, które jak dla mnie są niezastąpione w codziennej pielęgnacji twarzy. Łącze one w sobie właściwości oczyszczające mleczka, odświeżające toniku , a także dwufazowego płynu do demakijażu oczu. Spośród trzech oferowanych przez markę Garnier, to właśnie ten do skóry wrażliwej najbardziej mi odpowiada (różowa wersja). Na rynku znajdziecie też wariant do skóry normalnej i mieszanej (zielony) oraz do skóry tłustej ze skłonnością do niedoskonałości (niebieska).

Nawilżające mleczko do demakijażu - przeznaczone do skóry suchej i wrażliwej. Według producenta, to skuteczny i delikatny produkt oczyszczający, który usuwa nawet makijaż wodoodporny. Formuła tego preparatu wzbogacona jest w ochronny ekstrakt z róży, dzięki czemu zanieczyszczenia oraz makijaż usuwane są z wielką delikatnością. Artykuł ten zapewnia skórze pielęgnację oraz komfort, pozostawiając ją czystą jak i miękką.

Tego produktu używam znacznie dłużej, bo od około trzech lat. Był moim faworytem do czasu, aż na rynku pojawiły się płyny miceralne. W tym momencie jest on na drugim miejscu jeśli chodzi o kosmetyki do demakijażu. Uwielbiam go za delikatność oraz skuteczność.

Jak wykonać prawidłowy demakijaż?
Zacznij od demakijażu oczu. Możesz wybrać w tym celu specjalnie przeznaczony do tego kosmetyk: zwyczajny lub dwufazowy. Składniki występujące w płynie dwufazowym świetnie poradzą sobie z makijażem wodoodpornym. Olejki zawarte w tego typu produktach, efektywnie rozpuszczą kosmetyki, natomiast składnik wodny uśmierzy podrażnienia. Pamiętaj, aby przed użyciem, wstrząsnąć opakowanie w celu wymieszania ze sobą płynów. Ze względu na delikatną skórę okolic oczu, nie trzyj powiek, lecz przyłóż do nich płatki czy waciki nasączone wybranym produktem i pozostaw na kilkanaście sekund w celu rozpuszczenia kosmetyków kolorowych. Kolejno, delikatnie przesuwaj płatek / wacik (zawsze od wewnętrznego kącika oka w kierunku skroni). Tę czynność wykonuj tyle razy, aż następny płatek / wacik będzie czysty. Maskarę zmywaj pionowymi ruchami. Jeśli chcesz uniknąć rozmazania tuszu na dolnej powiece, to pod dolne rzęsy podłóż chusteczki. Natomiast resztek eyelinera oraz cieni, które zostały między rzęsami, pozbędziesz się poziomymi ruchami. Miej na uwadze to, aby nie używać tego samego płatka / wacika do demakijażu obu oczu. W ten sposób unikniesz przeniesienia zanieczyszczeń z jednego oka na drugie.

Jeśli chodzi o oczyszczanie skóry, pierwszym krokiem jest dobranie odpowiedniego produktu do typu cery. Przeznaczone do tego celu kosmetyki to: mleczka, śmietanki, żele, toniki oraz płyny miceralne. Najlepszym artykułem do demakijażu twarzy jest mleczko, ponieważ zawiera najwięcej składników nawilżających oraz najskuteczniej natłuszcza i to od niego należy zacząć. (Jednak jeśli Twoja cera jest tłusta zrezygnuj z mleczka). Sięgając po mleczko, nie aplikuj go na wacik, lecz nalej na dłoń i wmasuj w twarz niczym żel. Tym sposobem dokładniej usuniesz makijaż, szczególnie z okolic trudno dostępnych, zużyjesz mniej płatków / wacików oraz samego mleczka, które w dużej mierze jest przez nie wchłaniane. Następnie związane z makijażem mleczko, zmyj bezpośrednio wodą. Zamiast mleczka, możesz oczywiście użyć płynu miceralnego, zwłaszcza jeśli nie przepadasz za tłustymi produktami.

Następnie sięgnij po żel. Jest on szczególnie polecany dla skóry problematycznej, skłonnej do zmian trądzikowych czy nadmiernego wydzielania sebum. Żel pozbywa się zanieczyszczeń oraz nadmiaru sebum. Tego typu produkt zawsze wybieraj o współczynniku pH zgodnym z pH swojej skóry. Nakładaj go na dłoń, wymieszaj z wodą i spieniony nałóż na wilgotną twarz i masuj. Kolejno, zmyj wodą. Wówczas, powinnaś poczuć, że Twoja skóra jest czysta i świeża. Natomiast niepożądane jest uczucie ściągnięcia, suchości czy pieczenia. W razie ich wystąpienia sięgnij po łagodniejszy produkt.

Kolejno, użyj toniku. Zaaplikuj go na płatek / wacik, a następnie przetrzyj nim twarz i nie zmywaj.

Na koniec, sięgnij po krem. Na noc - tłusty, odżywczy, a na dzień - lekki, nawilżający, zawierający filtr UVA i UVB o faktorze co najmniej 15 SPF.

17 grudnia 2015

♥ OOTD: Do your best and forget the rest. Pay no attention to the results. It could simply be too soon to tell.


"Skąd mamy znać prawdziwą wartość naszej pracy?
To nie nasza rzecz, oceniać wartość tego, co
oferujemy światu - my mamy to po prostu oferować.
Być może nigdy nie poznasz wartości swoich wysiłków.
A może jest jeszcze po prostu za wcześnie, żeby ją ocenić."

Regina Brett - "Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym."


Witam! :) Tym razem przedstawiam Wam stylizację zachowaną w stonowanej kolorystyce. Mimo prostego połączenia barw, w tym zestawie, jest jeden element, który skupia na sobie prawie całą uwagę, ze względu na wzór. To szeroki, ciepły i gruby szal.  Pokazałam go już w poprzednim poście. Jednak tym razem wykorzystałam jego drugą stronę - pepitkę. Zarzuciłam go na okrycie wierzchnie, ułożyłam niestandardowo i związałam paskiem od płaszcza. Na dół ubrałam dżinsy z wysokim stanem, a jeśli chodzi o obuwie, to wybrałam skórzane botki na wysokim słupku. Do tego dopasowałam pojemną torbę w kolorze czerni, skórzane rękawiczki z kokardą oraz wełniany kapelusz. Mam nadzieję, że moja propozycja przypadła Wam do gustu! :) Dobrej i spokojnej nocy oraz udanego weekend'u życzę! :)

11 grudnia 2015

♥ New in. Dresslink jacket & T-shirt.



Hej :) Kilka dni temu dotarła do mnie paczka z powyższymi produktami firmy Dresslink. Zdecydowałam się na dalszą współpracę z tą marką, ponieważ nie zawiodłam się za pierwszym razem. Nie żałuję i dziś! Jestem bardzo zadowolona po raz kolejny. :) Powtórzę się, ale napiszę ponownie, czym warto się kierować podczas wybierania odzieży w sklepach internetowych. Po pierwsze, sprawdź skład danej rzeczy. Osobiście staram się omijać sztuczne, szczególnie poliestrowe ubrania, które są bardzo niekomfortowe i od których roi się na tego typu stronach. Po drugie, czytam opinie klientów. Po trzecie - najważniejsze, oglądam tak zwane zdjęcia 'real photo' wgrywane przez konsumentów. To właśnie one dokładnie pokazują nam dany produkt. Często zdarza się tak, że to, co otrzymaliśmy nijak ma się do tego, co przedstawiała firma na zdjęciu głównym danej rzeczy. Dlatego nie warto się spieszyć, lecz dokładnie przewertować opisy, komentarze oraz obrazy. Dodatkowo, polecam Wam, aby precyzyjnie sprawdzić swoje wymiary. Nie kupujcie nic na oko, bo naprawdę bardzo ciężko trafić w ten sposób w prawidłowy rozmiar. Jeśli dostosujecie się do tych rad, to na pewno uda Wam się znaleźć coś ciekawego, dobrej jakości i w niskiej cenie. :)

05 grudnia 2015

♥ OOTD: Magnify the good.


"Wyobraź sobie, że widzisz wyłącznie dobro w swoim małżonku. W mężu, który chrapie i nie opuszcza
klapy od sedesu. W żonie, która za często się czepia i ani na chwilę nie przerywa swojego monologu,
żeby wysłuchać, co masz do powiedzenia. Wyobraź sobie, że widzisz wyłącznie dobro w swoich
dzieciach. W maluchu, który wpada w histerię w dziale słodyczy. W dziesięciolatce, która nie chce
posprzątać swojego pokoju. W nastolatku, który bez pozwolenia p
ożyczył samochód i go rozbił.
Wyobraź sobie, że dostrzegasz Boga w diagnozie "rak", którą właśnie słyszysz. Albo w zwolnieniu
z pracy. Albo w teście ciążowym, który dał wynik pozytywny... albo negatywny. Co by było, gdybyś
skierował swoją lupę na to,co dobre we wszystkich tych aspektach twojego życia, które wydają się
martwe: w małżeństwie, z którego chcesz się wyplątać; w pracy, która cię nudzi; w rodzinie, która cię
frustruje; w osobie, którą widzisz w lustrze? Rośnie wszystko, na co spoglądam przez szkło
powiększające. Muszę sama zdecydować, gdzie je skieruję."

Regina Brett - "Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym"



Cześć! :) Po raz kolejny mam dla Was propozycję na aktualny sezon. Tutaj bazą całego zestawu jest koszula o motywie łowickim. Obiecałam, że przedstawię Wam ten projekt na sobie, więc voilà! ;) Ze względu na jego kolorowy i dość spory wzór, na dół zdecydowałam się dobrać ciemne, zwężane dżinsy z wysokim stanem oraz idealnie pasujący do tych spodni, granatowy pasek. Jeśli chodzi o okrycie wierzchnie, to postanowiłam ubrać ciepły płaszcz w kolorze fuksji. Myślę, że mimo tej wyrazistej barwy, świetnie uzupełnia się z koszulą. Zasługą jest oczywiście jego gładka faktura oraz powielenie się koloru na tych dwóch elementach garderoby. Jak widać nadal nie uciekam od wyrazistych barw. ;) Jednak dodatki wybrałam już bardziej stonowane. Mam tutaj na myśli czarną, futrzaną torebkę, botki z frędzlami w tym samym kolorze, dwustronny, biało-czarny szal wielkości niemalże koca oraz pozłacany naszyjnik z kokardą. Mam nadzieję, że dzisiejszy zestaw przypadł Wam do gustu. Dobranoc! :)


30 listopada 2015

♥ New in.



Dobry wieczór! :) Mam nadzieję, że ten pierwszy dzień tygodnia minął Wam w miłej i radosnej atmosferze. Na jego podsumowanie, zapraszam Was do zapoznania się z postem. Jak zapewne zauważyliście, znacznie częściej zaglądam do sh niż do sieciówek. Jednak nie omijam sklepów stacjonarnych szerokim łukiem. Dowodem na to, są poniżej przedstawione zakupy. Pierwsza część, to rzeczy, które kupiłam całkiem niedawno, więc jeśli coś wpadłoby Wam w oko, to myślę, że spokojnie możecie je jeszcze dostać. Natomiast pozostałe elementy garderoby pochodzą z końcówek kolekcji letnich, dlatego też podejrzewam, że z ich dostępnością będzie trudniej. Jeśli jednak poszperacie trochę głębiej w internecie, to na pewno uda się Wam znaleźć coś podobnego. :) A teraz zapraszam do obejrzenia!

25 listopada 2015

♥ OOTD: You can make a big difference, no matter how little you make.


"To zasługa jakiegoś nauczyciela, że wprost uwielbiam czytać - a kiedy człowiek uwielbia czytać,
otwiera się przed nim cały świat. Wielu ludzi właśnie tym zajmuje się w pracy. Otwieraniem świata
dla 
innych. Niestety, często znajdują się na szarym końcu listy płac. I w tym momencie wracamy
do pracowników socjalnych. Pracownicy socjalni, podobnie jak większość nauczycieli, nie mają
dużo na koncie. A może jednak mają? Co mają na koncie? To, że bezpłodna para przez całe życie
świętuje Dzień Matki i Dzień Ojca, bo pomogli jej adoptować dziecko narkomanki, którego nie chciał
nikt inny. To, że jakieś dziecko zasypia spokojnie każdego wieczoru, nie bojąc się pięści swojego ojca.
To, że jakiś bezdomny weteran czuje, iż ma swoje miejsce na ziemi. To, że jakaś nastolatka przestaje
się samookaleczać. To, że jakaś bita kobieta znajduje w sobie siłę, by na dobre opuścić swojego kata.
To, że jakiś chłopiec z zespołem Downa czuje się jak najmądrzejsze dziecko na świecie. (...) Co mają
na koncie? To, że skłócona para zaczyna się ze sobą lepiej dogadywać i rezygnuje z rozwodu.
To, że umierająca na raka kobieta godzi się ze swoją przeszłością, akceptuje swoją krótką przyszłość
i jedna się ze swoim Bogiem. To, że stary człowiek, mąż cierpiącej na Alzheimera, wraca myślami
do dobrych czasów, kiedy żona jeszcze go pamiętała. To, że zapomniani czują się ważni, a niezbyt
piękni - atrakcyjni. Zagubieni - zrozumiani, a załamani stają się szczęśliwi. Co mają na koncie?
Tak jak Taylor Mali powiedział o nauczycielach - mają na koncie więcej, niż większość ludzi
gromadzi przez całe życie. Zmieniają świat."


Regina Brett - "Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym"



Witam Was serdecznie! :) Tego wieczoru pragnę przedstawić Wam kolejną propozycję jesiennej stylizacji. Tym razem w znacznie bardziej stonowanej kolorystyce niż ostatnio. Postawiłam na czerń, beż oraz kamel. Jako okrycie wierzchnie wybrałam melanżowy, lekki płaszcz charakteryzujący się dużymi klapami oraz rękawami i paskiem z ekoskóry. Jeśli chodzi o dół, dobrałam jasne spodnie (w rzeczywistości kolor jest ciemniejszy) o długości 7/8, wykonane z bardzo miłego w dotyku materiału. Przyznam, że miałam z nimi wiele perypetii. Kiedy założyłam je pierwszy raz, zrobiłam dziurę przy szlufce. Dlaczego? Ponieważ mam manię podciągania spodni i tym oto sposobem je uszkodziłam. Nie przepadam za biodrówkami, zdecydowanie wolę te z wysokim stanem. Jednak powyższe urzekły mnie kolorem, krojem, materiałem oraz ceną. Wracając jednak do problemu, następnym razem, zafarbowałam je od niebieskiej reklamówki, którą niosłam. Na szczęście plamy zniknęły po praniu. Kolejno, znowu zrobiłam w nich dziury przez podciąganie. Chyba ktoś mi ich strasznie pożałował ;) Z opresji uratowała mnie pani krawcowa, który wszyła w miejsce uszkodzenia wstawkę. Mam nadzieję, że na tym koniec problemów z nimi. Co do pozostałych elementów zestawu, ubrałam botki z frędzlami, które zresztą już ostatnio pokazałam. Są bardzo wygodne i stabilne. Jestem zadowolona z tego kupna. W dodatkach postawiłam na kamelowy kapelusz z kokardą, który służy mi już kolejny sezon oraz na futrzaną torebkę, którą kupiłam całkiem niedawno. Moja mama jak ją zobaczyła, zapytała: "Co to znowu za bobo?" ;) Mam nadzieję, że zestaw przypadł Wam do gustu. Zdjęcia zostały wykonane dwa tygodnie temu. Aktualnie nie obyłoby się bez szalika / komina, rękawiczek, i cieplejszego płaszcza.

19 listopada 2015

♥ Project: Folk shirt.



Hej! :) Od bardzo dawna na moim blogu nie przewinął się żaden wpis dotyczący projektów mojego pomysłu. Dzisiaj pragnę to zmienić, dlatego też pojawiam się z najnowszym "dziełem"- folkową koszulą. Dokładniej, przedstawia ona motyw łowicki. Krój koszuli jest klasyczny. Stwierdziłam, że przy takim wzorze nie ma potrzeby jej udziwniania. Jedyne na czym mi zależało, to aby była taliowana. Na pomysł stworzenia tego elementu garderoby wpadłam wówczas gdy zobaczyłam takie cudo w sieci. Akurat po jakimś czasie nadarzyła się okazja kupna potrzebnego mi materiału w okazyjnej cenie. Szczerze, wahałam się, ponieważ wzór jest bardzo pstrokaty, wyrazisty. Jednak kuszą mnie oryginalne rzeczy i nic na to nie poradzę. Tak więc sfinalizowałam transakcję w sklepie z tkaninami. Po zakupie materiału przyszedł czas na poszukiwania idealnych guzików. Wymyśliłam sobie drobne, złote i takie też udało mi się znaleźć. Następnie zaniosłam wszystko do krawcowej. (Jak już kiedyś wspomniałam, nawet niejednokrotnie, niestety tylko wymyślam projekty, nie szyję ich sama). Pani kiedy zobaczyła materiał, zapytała: "Potrzebuje pani to do jakiegoś zespołu?" ;) Nie ukrywam, że rozbawił mnie ten tekst (zresztą podobnie jak moją przyjaciółkę, która mi wówczas towarzyszyła). Jednak, kiedy dzisiaj przymierzałam nasz wspólny projekt, zobaczyłam, że pani krawcowa zmieniła zdanie i bardziej przekonała się do mojego pomysłu. Stwierdziła nawet, że wykończony wygląda bardzo ładnie. Cieszę się niezmiernie, bo wcześniej zadane pytanie, które przytoczyłam powyżej, wzbudziło moje wątpliwości, co do wyboru materiału i samej idei. Jednak to nie koniec. Kiedy wróciłam do domu, zostałam poddana ostrej krytyce mamy. Tak, tak, to mój największy i najbardziej przeze mnie poważany krytyk mody. Chyba nikogo zdanie nie interesuje mnie tak, jak właśnie jej - najbliższej mi osoby. Natomiast wypowiedzi innych również mnie ciekawią i są dla mnie istotne (w przeciwnym razie nie prowadziłabym bloga), ale nie mają one tak dużego wpływu na moje decyzje czy przekonania i pewność siebie. Powodem tego, jest chyba mój (jak i mojej mamy) znak zodiaku - baran. Chociaż powinnam być spod osła, bo jestem tak uparta jak to zwierzę ;) Wracając jednak do koszuli, koszt jej wykonania wynosi dwa razy mniej niż na stronach internetowych, które przeglądałam. Ponadto, materiał to 100% bawełna. Czy Wam przypadła ta koszula do gustu czy raczej nie przepadacie za tak bardzo kolorowymi i wzorzystymi rzeczami? Mnie folkowe elementy garderoby w wersji nowoczesnej zachwyciły, kiedy zaczęła promować je Cleo. Mam nadzieję, że nie będzie to mój jedyny projekt w tym klimacie. Myślę, że powyższy sprawdzi się idealnie w towarzystwie gładkich, stonowanych ubrań. Mam nawet pewien pomysł na stylizację, który postaram się wkrótce pokazać.

P.S. Dodam, że moje argumenty pomału "łamią" moją mamę, która początkowa stwierdziła, że koszula jest paskudna ;)


17 listopada 2015

♥ Dresslink Wishlist.


Cześć! :) W związku z tym, że ostatnia współpraca z firmą Dresslink pozytywnie mnie zaskoczyła, zgodziłam się na jej kontynuację. Jestem zadowolona z produktów, jakie otrzymałam jakiś czas temu, dlatego też taka decyzja z mojej strony. Wykorzystane w stylizacjach elementy garderoby powyżej wymienionej marki, możecie zobaczyć w tym poście, jak i w tym. Dzisiaj natomiast przedstawiam swoje jesienne typy. Większość wybrałam ze względu na dobre opinie, tzw. zdjęcia 'real photo' oraz wykorzystany materiał. Mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę. Zapraszam do obejrzenia. Dajcie znać co szczególnie przypadło Wam do gustu. :)

Źródło / Source

Miętowa narzutka - zauroczyła mnie swoim kolorem, krojem oraz ciekawymi detalami przy kieszeniach. Świetnie będzie pasowała do rurek, szczególnie czarnych, jak i ołówkowych spódnic. Płaszcz znajdziecie pod tym linkiem: klik.

Źródło / Source

Jasnoróżowy płaszcz - podobnie jak powyższy element, wpadł mi w oko ze względu na swoją pastelową barwę oraz dopasowany krój. Na pewno będzie tworzył zgrany duet z dżinsem, szarością czy też zimowy akcesoriami w kolorze ecru. Znajdziecie go tutaj: klik.

Źródło / Source

Miętowy płaszcz - powtórzę się po raz kolejny, ale cóż, nic nie poradzę, że uwielbiam ten kolor. Dopasowany krój oraz długość również przypadły mi do gustu. To okrycie wierzchnie znajdziecie pod tym linkiem: klik.

Źródło / Source

Żółty płaszcz - w tym wypadku również zauroczył mnie kolor. Zresztą podobnie jak krój i urocza kokarda. Idealnie zgra się z elementami garderoby w kolorze kobaltowym, czerwonym, zielonym czy czarnym. Ten płaszcz dostępny jest tutaj: klik.

Źrodło / Source

Kurtka z frędzlami - hit kolekcji wiosenno-letnich, który kontynuuje swoją passę również w aktualnym sezonie. W tym wypadku, również spodobał mi się kolor i oczywiście frędzle. Powyższe okrycie wierzchnie świetnie sprawdzi się w połączeniu z dżinsem, beżem, czernią. Znajdziecie je tutaj: klik.

13 listopada 2015

♥ OOTD: Get busy on the possible.


"Jeśli chcesz osiągnąć to, co niemożliwe, zajmij się tym, co możliwe (...)
Nie mamy jeszcze lekarstwa na raka, ale ludzie tacy jak Eileen
leczą ze strachu przed rakiem, dając innym nadzieję. My też możemy to zrobić.
Trzeba tylko zająć się tym, co możliwe, choćby nawet wydawało się to niemożliwe."

Regina Brett - " Jesteś cudem. 
50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym"


Dobry wieczór! :) Na zakończenie piątku przygotowałam dla Was materiał zdjęciowy prezentujący jeden z ostatnio sfotografowanych zestawów. Jest on utrzymany w dziewczęcej stylistyce jak i kolorystyce. Założyłam tutaj błękitną, rozkloszowaną sukienkę, którą za kilkanaście złotych kupiłam w sh (nową, z metką). Na nią zarzuciłam różowy, futrzany kardigan z kieszeniami, który całkiem niedawno przewinął się na blogu. W dodatkach postawiłam na kapelusz, wzorzystą apaszkę, kolczyki, naszyjnik oraz zegarek. Wszystko to w pastelowych barwach. Jednak dla stonowania stylizacji, okrycie wierzchnie, botki, pasek, torebkę oraz rajstopy, wybrałam w kolorze czarnym oraz odcieniach szarości. Mam nadzieję, że mimo jesiennej aury, kolorowy ubiór przypadł Wam do gustu. Życzę dobrej nocy oraz udanego weekend'u! :)

07 listopada 2015

♥ From second hand.


Witam kochani :) Tego wieczoru prezentuję Wam rzeczy, które ostatnim czasem udało mi się zdobyć podczas buszowania w sh. Poniżej: kwiecista bluza utrzymana w stonowanej kolorystyce, czarna bluzka z krótkim rękawem, posiadająca kołnierzyk a la pensjonarka, białe rurki z wysokim stanem wyszperane przez moją mamę, kwieciste spodnie, które zaprezentowałam Wam na sobie w poprzednim poście, neonowy sweter oversize (w rzeczywistości różowy, nie pomarańczowy), peleryna w kolorze fuksji (kolor jest znacznie żywszy w realu), a na koniec nowe buty - jasnoróżowe sandały na koturnie oraz białe, koronkowe tenisówki, również znalezione przez moją mamę. Zapraszam do obejrzenia zdjęć. Natomiast wkrótce przedstawię Wam kolejne nowości, tym razem z sieciówek, zaprezentuję następną stylizację, opublikuję opinię na temat swoich ulubionych kosmetyków do demakijażu oraz ostatnio przeczytanej książki i w końcu zdradzę Wam coś więcej na temat mojej drugiej pasji, która tak, jak wspominałam już kiedyś, zrodziła się całkiem niedawno. :) Życzę dobrej, spokojnej nocy oraz udanej niedzieli!

ATMOSPHERE

ATMOSPHERE

F&F

03 listopada 2015

♥ OOTD: Start where you are.



"Jeśli chcesz przynieść światu wielką zmianę, wykonuj swoje drobne zadania
z większą miłością, większą uwagą, większą pasją. Po prostu pokochaj swoją pracę,
swoją rodzinę, swoją okolicę, zadanie, które ci powierzono. Wszystko się może zdarzyć,
wystarczy, że wykorzystasz okazje, które stwarza ci los. Zaczynając tam, gdzie jesteś,
możesz po prostu wbić do kasy mleko, papierosy i benzynę. Albo uratować komuś życie."


Regina Brett - "Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym"


Hej! :) Dzisiaj przedstawiam Wam zestaw codzienny, o który można się było pokusić jeszcze tydzień temu. Aktualnie temperatury nie stwarzają niestety sytuacji, gdzie wystarczy ubrać krótki sweterek i zarzucić lekką kurtkę. Nie wspominając już o wzorzystych, dziewczęcych spodniach z cienkiego materiału. Jednak ostatnia niedziela października była tak piękna, że postanowiłam ją wykorzystać na wykonanie kilkunastu zdjęć jeszcze lekkiej, jesiennej stylizacji. Jeśli chodzi o kolorystykę, to wybrałam odcienie zieleni oraz czerń. Natomiast elementy stroju, na jakie postawiłam, to: krótki sweter, spodnie w kwiaty, lekka kurtka oraz masywne botki, mała torebka, długi naszyjnik i wyraziste kolczyki. Nie chciałam, żeby poprzez dół zestaw wyszedł zbyt dziewczęcy, dlatego też założyłam ciężko wyglądające obuwie i sportowe okrycie wierzchnie. Jednakże w dodatkach udało mi się przemycić trochę kobiecości. Przynajmniej mam taką nadzieję ;) Dobrej nocy!

01 listopada 2015

♥ L'Oréal Paris Ideal Glow Brightening Scrub.



Witam! :) Ostatnio obiecałam, że na blogu częściej będą pojawiały się posty dotyczące pielęgnacji i urody. Tak więc spełniam dane słowo. Bohaterem dzisiejszego wpisu jest rozświetlający peeling do twarzy marki  L'Oréal. Kosmetyki tego typu mają na celu usuwanie zanieczyszczeń oraz martwych komórek zewnętrznej warstwy naskórka. Ponadto, pobudzają skórę do wytwarzania nowych komórek, a także odblokowują ujścia gruczołów łojowych, co zapobiega powstawaniu zaskórników. W związku z tym, domyślacie się, że samo mycie twarzy nie wystarcza. Jeśli pragnie się cery delikatnej, gładkiej i promiennej, konieczne jest stosowanie peelingu do twarzy. Jego regularne używanie sprawia, że skóra staje się bardziej elastyczna oraz lepiej ukrwiona. Poza tym, jest gotowa na przyjęcie kremów jak i balsamów, których składniki znacznie lepiej się wchłaniają. Warto również dodać, że peelingi wpływają na koloryt naszej skóry. Jeśli stosujecie samoopalacz, warto wcześniej złuszczyć skórę, wówczas uzyskamy kolor bardziej jednolity, który dłużej się utrzyma. Podobnie jest z naturalną opalenizną. Peeling należy wykonywać niezależnie od wieku. Jednak bardzo istotne jest odpowiednie dobranie kosmetyku do typu cery. Jeśli mamy skórę cienką i wrażliwą, należy skonsultować się w tej sprawie z dermatologiem.

Jak prawidłowo wykonać peeling?

Skórę twarzy i szyi oczyszczamy mleczkiem do demakijażu lub żelem z wodą. Następnie nakładamy peeling, przy czym omijamy okolice oczu oraz ust. Kolejno, przez kilka minut delikatnie masujemy skórę ruchami okrężnymi. Tak postępujemy podczas wykonywania peelingu mechanicznego. Natomiast, gdy wykonujemy peeling enzymatyczny, trzymamy go na twarzy przez taki czas, jaki zaleca producent. Później zmywamy wodą. W przypadku peelingu gommage - rolujemy. Na sam koniec przecieramy skórę delikatnym tonikiem oraz nakładamy krem.

Kiedy nie należy wykonywać peelingu?

Przeciwwskazaniem jest trądzik młodzieńczy. Ponadto, nie wolno ich wykonywać przed samym wyjściem na słońce, za raz po opalaniu ani tuż po depilacji.

Znacznie więcej na temat peelingów przeczytacie na stronie, z której zaczerpnęłam informacje, do napisania dzisiejszego postu: klik.

L'Oréal Paris Ideal Glow - peeling rozświetlający przeznaczony dla skóry zmęczonej i pozbawionej blasku. Według producenta wygładza powierzchnię skóry, przywraca jej blask i gładkość. Ponadto, usuwa wszelkie ślady makijażu oraz zanieczyszczeń. Według opisu, kremowa konsystencja wzbogacona mikrogranulkami nie tylko usuwa obumarłe komórki naskórka, ale też oczyszcza pory. Należy stosować go raz dziennie, rano lub wieczorem. Po wmasowaniu w wilgotną skórę, obficie spłukać wodą. Warto też dodać, że nie zawiera mydła.

Moim zdaniem, to peeling idealny. W pełni mogę potwierdzić działanie, jakie obiecuje producent. Po złuszczeniu skóry tym produktem, moja cera jest promienna, gładka i miękka w dotyku. Kosmetyk ten nie podrażnia, nie uczula, nie pieni się zbytnio, świetnie spłukuje. Ma bardzo ładny zapach, wygodne opakowanie. Jest niesamowicie wydajny, łatwo dostępny i warty swojej ceny (ok. 20 zł / 150 ml). Stosuję go 2-3 razy w tygodniu od ponad roku. Nie zamieniłabym go na żaden inny! Ciekawa jestem czy go używałyście. Jeśli tak, proszę o opinie. Na blogu już wkrótce kolejne wpisy. Pojawią się stylizacje, łupy z drugiej ręki oraz nowości z sieciówek. Miłego wieczoru życzę! :)

23 października 2015

♥ OOTD: I'm with you. Everywhere...


"Może teraz leżysz z otwartymi oczyma i powtarzasz moje imię.
Może boisz się jutra, tak jak i ja? Jeżeli w tej chwili potrafisz zrozumieć
i domyślić się czegoś, to pamiętaj: jestem teraz z tobą.
Jestem z tobą wszędzie, jeśli tylko myślisz o mnie".

Marek Hłasko - "Ósmy dzień tygodnia"


Cześć! :) Tym razem przygotowałam dla Was materiał zdjęciowy jesiennej stylizacji. Kolorystyka jaką dzisiaj przedstawiam jest typowa dla tego sezonu. Mianowicie królują odcienie szarości oraz czerń. Jako bazę wybrałam bardzo wygodną, ocieplaną tunikę w stylu sportowym, lekką kurtkę o nadal modnym kroju, skórzane botki, małą grafitową torebkę oraz wyrazisty naszyjnik. Co prawda zdjęcia zostały wykonane wiosną, lecz nie ujrzały wówczas światła dziennego. Mimo to, postanowiłam je opublikować teraz, ponieważ nadal bardzo chętnie wskakuję w ten zestaw. Mam nadzieję, że przypadł Wam on do gustu. W kolejnych postach pokażę Wam łupy z drugiej ręki, sportowe zdobycze, kosmetyki, w które warto zainwestować, a także te, przed którymi lepiej się bronić. Poza tym, pojawią się recenzje książek, nie tylko modowych. Tak więc zaglądajcie! Życzę dobrej i spokojnej nocy, pozdrawiam. :)

18 października 2015

♥ Stylish Autumn.


STYLISH AUTUMN


Dobry wieczór :) Przepraszam, że zniknęłam na trochę. Ostatnio oprócz pracy, mój czas pochłania nowa pasja, której poświęcam każdy wolny dzień. Wkrótce zapewne napiszę na ten temat więcej. Jednak dzisiaj wracam do mojej ukochanej mody. Stąd moje pytanie. Czy znacie stronę PasujeMi.pl? Ja odkryłam ją kilka dni temu. Jest to portal dla kobiet, które chcą wyglądać modnie. Znajdziecie tam quizy, które m.in. pomogą Wam dobrać strój pasujący do Waszej sylwetki. Dzięki temu podkreślicie swą atrakcyjność oraz pewność siebie. Ponadto, strona umożliwia użytkownikom przeglądanie zestawów innych osób, śledzenie pomysłów stylistów www.PasujeMi.pl, a także bycie na bieżąco z nowościami znanych marek odzieżowych. Warto również dodać, że sami możecie tworzyć stylizacje. To bardzo proste! Wszystko dzięki kreatorowi. Właśnie przy jego pomocy stworzyłam powyższy zestaw. Przy wyborze przedstawionych elementów garderoby kierowałam się najbardziej pożądaną kolorystyką tego sezonu, aktualnymi trendami, a także panującą pogodą. W związku z tym, nie mogło zabraknąć tutaj burgundu, czerni oraz khaki. Już na samym początku założyłam sobie takie połączenie kolorystyczne i udało mi się znaleźć odzież oraz dodatki temu odpowiadające, co bardzo mnie usatysfakcjonowało. Jeśli chodzi o charakterystyczne trendy jesienne, to udało mi się tutaj ująć frędzle, zamsz oraz odrobinę militarnego stylu. Poza tym, przedstawiłam nadal modne: spodnie z dziurami, płaszcz z klapami czy sweterek z koronką. Wisienką na torcie, dodającą oryginalności oraz szyku jest drobny, lecz bardzo ważny element w postaci kapelusza. Co myślicie o tej stylizacji? Ja natychmiast bardzo chętnie wskoczyłabym w ten zestaw. Życzę dobrej i spokojnej nocy! :)

06 października 2015

♥ First? No! Second hand!


ATMOSPHERE

Moi drodzy, dzisiaj po raz kolejny mam dla Was kilka "nowości" z drugiej ręki. Powyżej piękna, bogato zdobiona marynarka w kolorze jasnego różu, zapinana na haftkę. Natomiast poniżej: lekka, brzoskwiniowa narzutka, krótki zielony sweterek, błękitna sukienka oraz złote baleriny. Kieckę oraz buty udało mi się kupić nowe. Jeżeli nadal nie wiecie, jakie lumpeksy warto odwiedzić w Nowym Sączu, to zajrzyjcie tutaj: klik. Ponadto, poznacie moją obszerną opinię na temat sh. Zatem, jeśli przegapiliście ten post, to warto zajrzeć. Dobranoc :)

02 października 2015

♥ Bell HYPOallergenic Mascara.



Hej! :) Tym razem mam dla Was post kosmetyczny. Jego głównym bohaterem jest hypoalergiczny tusz do rzęs marki Bell. Moja przygoda z tą maskarą rozpoczęła się ponad rok temu. Podczas rutynowej kontroli u okulisty okazało się, że mój dotychczasowy kosmetyk podrażnia i uczula moje oczy. Wiedziałam, że coś jest nie tak, ponieważ często miałam zaczerwienione białka oraz dokuczało mi uczucie swędzenia jak i pieczenia. Zbagatelizowałam problem, myśląc, że jest to głównie spowodowane częstym korzystaniem z komputera oraz pracą w ciemnym, nieprawidłowo oświetlonym miejscu. Jednak, jak wspomniałam wyżej, optyk rozwiał moje wątpliwości. Wyjścia z tej sytuacji były dwa. Całkowita rezygnacja z makijażu oczu lub znalezienie kosmetyków hypoalergicznych. Ze względu na kiepską kondycję moich rzęs, a co za tym idzie, nieładny naturalny ich wygląd, zdecydowałam się na drugą opcję. Szczerze pisząc, dostępność kosmetyków tego typu jest niewielka. Przynajmniej jeśli chodzi o znane marki. Nie mając zbyt dużego wyboru, sięgnęłam po przedstawiony powyżej. Nie byłam nastawiona optymistycznie, ponieważ marka Bell nigdy nie była moją ulubioną. Często kierowałam się tym, że to, co zbyt tanie, nie jest dobre. Jednak w tym przypadku, nie miałam racji. Poniżej wyjaśnię Wam powody, ale najpierw przeczytajcie co obiecuje producent.


Hypoalergiczna linia firmy Bell została stworzona z myślą o osobach noszących szkła kontaktowe, okulary, a także o tych, którzy mają wrażliwe oczy. Przedstawiony przeze mnie tusz ma za zadanie wydłużyć, pogrubić, a także podkręcić rzęsy. Według marki, dzięki niemu można stworzyć trwały i efektowny makijaż, zmniejszając ryzyko pojawiania się uczuleń. Maskara nie posiada w swym składzie alkoholu i jest bezzapachowa. Natomiast składniki w niej zawarte, które dbają o kondycję rzęs, to: witamina E, woski roślinne, wosk pszczeli oraz oliwa z oliwek. Producent zapewnia nas, że dzięki nim, rzęsy są mocniejsze, bardziej elastyczne oraz zyskują zdrowy wygląd, a także piękny połysk. Z kolei specjalnie zaprojektowana szczoteczka z grzebyczkiem modelującym usprawnia aplikację tuszu i uwidocznia nawet bardzo krótkie rzęsy. Poza tym, precyzyjnie je rozczesuje oraz nie pozostawia grudek. Warto też dodać, że produkt jest przebadany dermatologicznie jak i okulistycznie.


Moja opinia po ponad rocznym stosowaniu pozostaje niezmienna. Pożegnałam się z uczuciem swędzenia oraz pieczenia, a także zaczerwienionymi oczami. Pragnę też podkreślić, że moje rzęsy naturalnie są w świetnym stanie. Gęste, mocne, grube oraz długie. Już nie wypadają jak kiedyś. Gdyby nie przyzwyczajenie i chęć podkreślenia ich czernią, to wcale nie musiałabym używać tuszu. Kiedy dokonuje demakijażu oczu, zastanawiam się często czy to faktycznie już, ponieważ nie mogę wyjść z podziwu jak dobrze wyglądają moje rzęsy. Plusem jest również to, że maskara zmywa się bardzo szybko. Ponadto, jest w świetnej cenie. Tak, jak obiecuje producent, wydłuża, pogrubia i podkręca rzęsy. Nie kruszy się, nie tworzy grudek, nie skleja rzęs, lecz wręcz przeciwnie, świetnie je rozdziela. Ciekawa jestem Waszej opinii, jeśli miałyście do czynienia z powyższym tuszem. Może polecicie swojego hypoalergicznego bohatera? ;) Życzę dobrej i spokojnej nocy oraz udanego weekend'u! :)

29 września 2015

♥ OOTD: I'll take care of you...


"Musimy dbać o tych, którzy są dla nas ważni i mają dobre serce.
To powinna być jedna z życiowych zasad
i niech diabeł kopnie w dupę tego, kto jej nie przestrzega".

Jón Kalman Stefánsson



Witam wszystkich serdecznie :) Lato niestety nas opuściło, więc czas na znacznie cieplejsze okrycia. Mimo panującej aury, nie daję się jeszcze szarości, czerni, burgundowi, zgniłej zieleni czy brązom. Nie ujmując oczywiście modnym kolorom tego sezonu. Jednak ja, nadal stawiam na pastele, w których czuję się bardzo dobrze. Dlatego też, w mojej dzisiejszej stylizacji dominuje jasny róż oraz mięta. Tym sposobem chcę jeszcze zatrzymać ciepło przynajmniej na sobie ;) Do miętowej koszuli w drobne kwiaty założyłam dżinsy z wysokim stanem, które optycznie wydłużają nogi. Jako okrycie wierzchnie, wybrałam futrzany kardigan. Jeśli chodzi o obuwie, dobrałam tutaj czarne, skórzane botki na słupku. W dodatkach postawiłam na wełniany kapelusz, małą torebkę, granatowy pasek oraz pastelową biżuterię w postaci drobnych kolczyków oraz naszyjnika. Myślę, że kolorystyka oraz dodatki, głównie kapelusz sprawia, że zestaw jest znacznie ciekawszy. Co myślicie? :)

26 września 2015

♥ Summer 2015.


Lato to moja ulubiona pora roku. Niestety dobiegła końca i przyszedł czas na wyciągnięcie z dna szaf swetrów, spodni, kurtek, płaszczy czy botków. Jednak nie martwię się, ponieważ jesień także ma swoje zalety. Poza tym, pocieszający jest fakt, że już za niecały rok ponownie zawitają u nas wysokie temperatury i mocno grzejące słońce. Tymczasem, żegnam się z latem, przedstawiając Wam wszystkie stylizacje, które udało mi się zaprezentować podczas tego gorącego sezonu. Ciekawa jestem czy któraś z czternastu propozycji szczególnie przypadła Wam do gustu. Mam nadzieję, że tak. Miłego oglądania oraz dobrej i spokojnej nocy :)



















22 września 2015

♥ OOTD: Always with you...


"- Poproszę o życzenie. Już czas.
- Być tam, gdzie byłeś, jesteś i będziesz..."

Anna Daszuta


Cześć :) Jak zapewne zauważyliście, lato nie chce opuścić południa Polski. Od wczoraj ponownie panuje piękna, słoneczna pogoda, z ciągle wysokimi temperaturami. W związku z tym, mam dla Was jeszcze zestaw pozostający w klimacie aktualnej pory roku. Co prawda, to ostatni dzień jej panowania, a właściwie już noc. Jednak nawet jesień ma nas przywitać ciepło, dlatego też pozwalam sobie na taką publikację. W tej stylizacji wykorzystałam tylko dwa kolory - cytrynowy i kobaltowy. Myślę, że razem tworzą duet idealny. Top, który oryginalny jest nie tylko ze względu na swą słoneczną barwę, ale i krój, połączyłam z asymetryczną spódnicą oraz sandałkami w tym samym odcieniu. Jako dodatek, wybrałam spory i wyrazisty naszyjnik oraz drobne kolczyki. Mam nadzieję, że zestaw przypadł Wam do gustu. Chciałam się pożegnać z latem kolorowo. Dobrej nocy życzę! :)

20 września 2015

♥ The map of treasure 2.


Dobry wieczór :) Ostatni post, w którym przedstawiłam zdobycze z drugiej ręki cieszył się sporym zainteresowaniem. Możecie zobaczyć go tutaj: klik. Kilkoro z Was wyraziło nawet chęć, abym zaktualizowała listę ulubionych second hand'ów, więc dzisiaj spełniam tę prośbę. Zauważyłam też, że znaczna część komentujących, podobnie jak ja, uwielbia sh, co tym bardziej zmotywowało mnie do stworzenie tego postu. Zanim przejdę do sedna sprawy, najpierw ogólnie napiszę o sh oraz doprecyzuję dlaczego zakupy w tego typu miejscach niewiele różnią się od tych, które robimy na przykład w sieciówkach.

Second hand - w dosłownym tłumaczeniu znaczy "z drugiej ręki", czyli sprzedaż rzeczy używanych. Hasło to, nie wiąże się tylko z lumpeksami, tak jak myśli większość ludzi. Pod tym sloganem kryją się również: komisy, handel wymienny, vintage shop'y, zakup artykułów nienowych na aukcjach internetowych czy ogłoszeniach, a także otrzymanie rzeczy "po kimś".

Według mnie, sh to ogromna skarbnica. Nie odwiedzam tych miejsc dla zabicia czasu, dla rozrywki, czy z powodu pasji do odzieży używanej. Robię tam zakupy, ponieważ przyjemność sprawia mi zdobycie pięknej, oryginalnej, markowej, modnej, bardzo często nowej rzeczy (z metkami) za niewielkie pieniądze, której nikt inny raczej nie będzie miał. Dodam, że nie odrzuciłam sieciówek czy prywatnych butików w stu procentach. Jednak bardzo często zdarza się, że to, co wypatrzę na stronie internetowej danego sklepu, spotykam bardzo szybko właśnie w sh, a to w konsekwencji sprawia, że mój portfel traci na tym kilka razy mniej niż by mógł. Cieszy mnie to niesamowicie, ponieważ w ten sposób zaoszczędzę na coś znacznie bardziej ważniejszego niż odzież lub zrealizuję własny projekt, który wiąże się zazwyczaj z dość sporymi kosztami, jak na moją kieszeń. Powodem, dla którego szperam w sh, nie stanowi też brak pieniędzy. Pracuję, więc nie narzekam. Natomiast wiem, jak bardzo, to co oferują nam sieciówki nie jest warte swojej ceny. Bo po co byłyby wyprzedaże, na których firmy nadal zarabiają? Zastanówcie się nad odpowiedzią sami. Zdaję sobie również sprawę, że wiele osób nie przepada za sh. Powodem jest brak cierpliwości, nieumiejętność odnalezienia się w takim miejscu, poczucie wstydu, czysta niechęć czy nawet obrzydzenie. Jak najbardziej to rozumiem i absolutnie nie chcę nikogo na siłę przekonywać do zmiany zdania. Jednak skuszę się na pewne porównanie, które pomoże takim osobom zrozumieć ludzi takich, jak ja - fanów sh. Otóż, czy myśleliście kiedyś nad tym, co działo się z odzieżą przed tym, jak ją kupiliście? Pewnie większość z Was, która nie miała styczności z sieciówkami bądź prywatnymi butikami od wewnątrz, wcale się nad tym nie zastanawiała. Mianowicie, chodzi mi o to, że sklepy, to pewnym stopniu takie małe sh. Twoja koszulka, którą nabyłaś/eś pod koniec wyprzedaży mogła być mierzona nawet przez 50 osób, o których nie masz pojęcia, nie wiesz w jaki sposób dbają o siebie i czy w ogóle dbają... Ten T-shirt leżał lub wisiał na salonie kilka miesięcy wśród roztoczy, innych bakterii i kurzu. Był składany setki razy nie zawsze tymi samymi rękoma. Nie wspomnę o tym, ile razy leżał na ziemi, w jakich warunkach mógł przebywać na magazynie oraz co przeszedł od momentu wykonania do czasu pojawienia się na salonie. Czasami rozbraja mnie sytuacja, w której człowiek, wychodzi z przymierzalni w upatrzonym przez siebie odzieniem i komunikuje, że dokonuje zakupu i już nie ściąga z siebie zdobytego artykułu. Proponuję jednak pranie ;) Jeśli chodzi o buty, to jak przystało, w obuwniczych jest zakaz mierzenia na gołą stopę. Jednak niejednokrotnie, w kilku różnych sklepach, gdzie obuwie nie jest priorytetem, byłam świadkiem sytuacji, gdzie na taki zakaz nie zwracał uwagi ani personel, ani tym bardziej klienci... Mam nadzieję, że moje wywody nikogo nie uraziły. Nie było to moim celem, podobnie jak można by było pomyśleć, oczernienie sieciówek, które lubię. Jednak sięgam po to, co jest dla mnie korzystniejsze. Do sklepów zaglądam głównie podczas wyprzedaży, akcji rabatowych i jeśli wypatrzę coś online, co nie może mi wyjść z głowy. Nawet jeżeli nie jest warte swojej ceny (tak, taki zakup nawet mnie się zdarza i zazwyczaj go nie żałuję:). Pewnie zastanawiacie się czy nie wstyd mi o tym pisać, mówić że kupuję i ubieram się w sh. Odpowiedź brzmi nie. Oczywiście nie latam po mieście chwaląc się tym, ale kiedy obca osoba pyta mnie skąd mam "cacko" na sobie, mówię szczerze i nie mam z tym problemu. Prawdą jest to, że wielu znajomych było zdziwionych, że noszę rzeczy "z drugiej ręki". Było pytanie: "Co? Ty?" Tak, ja. Tym sposobem, wielu bliskich dla mnie ludzi i nie tylko bliskich zaraziło się tym ode mnie. Myślę, że to żaden wstyd, tym bardziej, że nie sięgam tam po bieliznę, skarpety, zmechacone, wytarte czy zużyte całkowicie ubrania. Szukam tylko "skarbów" ;)

Teraz pozwolę sobie przejść już do punktu głównego dzisiejszej noty. Tak więc, poniżej prezentuję Wam mapę z dosłownie kilkoma ulubionymi na ten moment lumpeksami. Kiedyś było ich dużo więcej. Niestety parę zlikwidowano, a do innych już nie zaglądam, bo stwierdziłam, że nie warto. Poniższą mapę możecie porównać z poprzednią: klik.


1. "Tania odzież" - znajduje się w C. H. Europa II Plaza przy ul. Nawojowskiej 1. Działa on od ponad miesiąca. Aktualnie jest moim faworytem. Głównie dlatego, że wiele znajdujących się tam rzeczy jest nowych, z metkami. Znajdziecie tam świetne sukienki, często bardzo modne, nieprzesadzone, które spokojnie można założyć na wesele, bo są ładniejsze niż w niejednej sieciówce. Poza tym, dorwiecie kombinezony, nowe buty, spodnie, spódnice, swetry, płaszcze, marynarki, topy, bluzki, torebki. Dosłownie wszystko. Przestrzeń jest tak ogromna, że ciężko wyjść z pustymi rękami. Nowy towar jest w czwartki, piątki, soboty i poniedziałki. Wtorek -50%, a w środę wszystko za 1 zł. Ceny są raczej adekwatne do towaru.

2. "Modny ciuszek" - ulokowany jest koło "Domu Studenta" przy ul. Długosza 63. Lubię go od kilku lat, głównie za artykuły outlet'owe takich marek jak Zara, Bershka, Stradivarius, Pull&Bear, Tally Weijl, Vero Moda i in. Większość rzeczy także z metkami, buty zdarzają się nawet z dodatkowymi flekami ;) Upolujecie tam bardzo ładne sukienki, kombinezony, płaszcze, kurtki, marynarki, torebki i biżuterię. Jednak musicie dokładnie oglądać rzeczy, ponieważ często zdarzają się uszkodzone. Jeśli chodzi o ceny, to są trochę wysokie, dlatego warto tam zaglądnąć podczas przeceny. Towar w środy, czwartki, piątki. W soboty -30%, w poniedziałki -50%, a we wtorki wszystko po 2 zł.

3. "Dyskont" - umiejscowiony w Domu Handlowym "Merkury" przy ul. Tadeusza Kościuszki 13. Odwiedzam go od czasu, do czasu, jeśli znajduję się akurat w okolicy. Można tam głównie znaleźć świetne spodnie, marynarki, kurtki, płaszcze i torebki. Ceny nie są absolutnie wysokie. Niestety nie pamiętam jakie promocje są na dany dzień.

4. "Sh" (nie pamiętam nazwy) - znajduje się przy ul. Jana III Sobieskiego (niemalże na przeciw zejścia do lodziarni "Orawianka"). Mały lokal, do którego wchodzi się po schodkach. Można znaleźć tam ciekawe perełki. Ceny są wysokie, ale też nie niskie. Towar jest we wtorki.

Dodam, że od kilku osób słyszałam pozytywne opinie o sh znajdującym się na miejscu "Biedronki" przy ul. Tarnowskiej 17 oraz o lokalu nad supermarketem "Rafa" przy ul. Węgierskiej 78. Osobiście nie byłam ani w jednym, ani w drugim, ale słyszałam, że można się tam nieźle obkupić ;)

Natomiast bardzo żałuję, że mój ulubiony przez lata lumpeks "Modna Szafa", który ulokowany był przy ul. Lwowskiej 56 już nie istnieje. Szkoda, bo mam stamtąd wiele pięknych rzeczy, które kupiłam za grosze.

Ciekawa jestem czy Wy macie jakieś swoje ulubiony sh w Nowym Sączu. Może takie, których nie wymieniłam. Jeśli chcecie podzielić się swoją opinią, to bardzo chętnie się zapoznam. Wkrótce pokażę Wam kilka moich nowych zdobyczy z "drugiej ręki". Dobrej i spokojnej nocy życzę :)

17 września 2015

♥ Happiness Boutique.


'There is no cosmetic for beauty like happiness.'

Maria Mitchell

Happiness Boutique

Hej wszystkim! :) Dzisiejszego wieczoru, z ogromną przyjemnością przedstawiam Wam moją najnowszą biżuterię - naszyjnik od Happiness Boutique. HB to sklep internetowy, mający siedzibę w stolicy Niemiec - Berlinie. Posiada bogatą i ciekawą ofertę nie tylko biżuterii, ale też dodatków do włosów, odzieży jak i innych akcesoriów. Myślę, że każdy z Was wybrałby coś dla siebie. Produkty, jakie oferuje firma HB są nowoczesne, modne, a przede wszystkim bardzo dobrej jakości. Wszystko tworzone jest z myślą o kobietach. Nie tylko  po to by wyglądały pięknie, ale również, aby tak się czuły. Dodam, że do zakupu zachęca darmowa dostawa, a czas oczekiwania na przesyłkę, to tylko kilka dni roboczych. Ciekawe jest również to, że za dokonane zakupy, podzielenie się swoją opinią, zdjęciami, udostępnienie na portalach społecznościowych czy po zapisaniu się do newslettera, otrzymujecie punkty, które później możecie wymienić na nagrody. Dokładne informacje na ten temat znajdziecie pod tym linkiem: Happines Boutique reward program. Ponadto, macie możliwość spróbowania swoich sił w konkursach. Wystarczy zapisać się do newslettera, podając swojego maila pod tym linkiem: Happy Go Lucky Giveaway. Spieszcie się, bo aktualny konkurs kończy się już jutro! Poniżej przedstawiam Wam mój naszyjnik. Wybrałam go ze względu na kolorystykę oraz bogate i oryginalne zdobienie. Ten sam możecie znaleźć tutaj: klik.

14 września 2015

♥ OOTD: Choose happiness.


"Jesteś uwięziony między tym, co czujesz,  a tym, co wypada zrobić i co pomyślą inni.
Zawsze wybieraj to, co sprawia, że możesz być szczęśliwy.
Chyba że chcesz, by szczęśliwi 
byli wszyscy oprócz Ciebie."



Witam Was serdecznie :) Mimo połowy września, jesień trzyma się od nas z daleka. Nadal panuje piękna, słoneczna pogoda, a temperatury ciągle są wysokie. W związku z tym, bardzo chciałam wykorzystać ten czas na wykonanie zdjęć jeszcze kliku letnich stylizacji. Dzisiaj przedstawiam Wam jedną z nich. Jest bardzo dziewczęca, lekka, świeża. Wszystko to, dzięki przewijającym się motywom kwiatowym oraz cukierkowej kolorystyce. Główną rolę gra oczywiście sukienka o ciekawym kroju, który przypomina top połączony ze spódnicą. Otrzymałam ją już ponad miesiąc temu, ale niestety musiałam dokonać przeróbek. W oryginale wyglądałam w niej niczym pani bałwan. Powodem był mój wzrost. Jak prezentowała się przed poprawkami, możecie zobaczyć tutaj: klik / click. Różnica polega na tym, że boki drugiej warstwy górnej części sukienki zostały doszyte do reszty materiału, co powoduje, że nie lata już ona swobodnie, a w efekcie nie dodaje mi kilogramów jak wcześniej. Widzicie różnicę między kreacją na modelce, a na mnie? Po tej zmianie czuję się w niej naprawdę świetnie i bardzo się cieszę, że udało mi się ją Wam pokazać jeszcze tego lata. Jeśli chodzi o obuwie, to wybrałam neonowe szpilki, których kolor pojawia się w kliku miejscach sukienki. Jak już pewnie zauważyliście, lubię kiedy wszystkie elementy stroju zgrywają się ze sobą pod względem kolorystycznym. Dlatego też, postawiłam na dziewczęcy wianek, za który bardzo dziękuję mojej kuzynce. Myślę, że dodał on uroku całej stylizacji. Ponadto, dobrałam słomkową torebkę z różowym obramowaniem oraz kolczyki - perełki. Mam nadzieję, że zestaw przypadł Wam do gustu. Życzę Wam miłego jak i pięknego dnia :) Wkrótce pojawią się pozostałe stylizacje zapowiadane na moim fanpage'u.

04 września 2015

♥ Second hand is so great!


ATMOSPHERE, RIVER ISLAND, NEW LOOK

Cześć kochani :) Tego wieczoru prezentuję Wam post z serii "zdobycze z drugiej ręki". Ostatnio nazbierało się ich trochę, więc stwierdziłam, że warto je pokazać. Może tym sposobem przekonam niektórych, że czasem warto odwiedzić sh, choćby po to, aby zdobyć coś oryginalnego czy też zaoszczędzić trochę pieniędzy poprzez ominięcie sieciówek na rzecz second hand'ów. Ubrania i obuwie, które dzisiaj Wam przedstawiam pochodzą głównie z jednego sh. Tylko jedna rzecz jest z nieistniejącego już (niestety) ciucholandu. Czy chcielibyście post na temat sądeckich sh? Co prawda publikowałam już taki, ale od tamtego czasu trochę się zmieniło. Post znajdziecie tutaj: klik. Jeśli życzycie sobie aktualizację, dajcie znać w komentarzach :) Życzę miłego oglądania oraz dobrej i spokojnej nocy.

26 sierpnia 2015

♥ OOTD: Cheers!



"Kil­ka­set lat te­mu, Ben­ja­min Fran­klin podzielił się ze światem sek­re­tem swo­jego suk­cesu.
Nigdy nie zos­ta­wiaj na jut­ro, co masz zro­bić dzi­siaj, po­wie­dział. To człowiek, który
wy­nalazł elektryczność. Wy­dawałoby się, że więcej ludzi posłucha je­go rad. Nie wiem,
dlacze­go odkłada­my rzeczy na później, ale gdy­bym miała zga­dywać, to chy­ba po­wiedziałabym,
że ma to wiele wspólnego ze strachem. Strachem przed po­rażką, strachem przed od­rzu­ceniem,
cza­sami po pros­tu ze strachem przed po­dej­mo­waniem de­cyz­ji, bo co jeśli się my­lisz?
Co jeśli po­pełniasz błąd, które­go nie nap­ra­wisz? [...] Kto ra­no wsta­je, te­mu pan Bóg da­je?
Działanie w od­po­wied­nim cza­sie zaoszczędzi kłopotów na przyszłość. Kuj żela­zo, póki gorące.
Możemy uda­wać, że nam te­go nie mówiono, ale wszys­cy słysze­liśmy przysłowia, fi­lozofów,
dziadków, os­trze­gających nas przed mar­no­waniem cza­su, słysze­liśmy cho­ler­nych poetów
nakazujących nam chwy­tać dzień. Jednak czasami mu­simy prze­konać się na włas­nej skórze.
Mu­simy po­pełniać włas­ne błędy. Musimy sami się na nich uczyć. Mu­simy zmiatać
dzi­siej­szą możli­wość pod jut­rzej­szy dy­wan, dopóki już więcej tam nie zmieści­my.
Dopóki wreszcie nie zro­zumiemy, co Ben­ja­min Fran­klin nap­rawdę miał na myśli.
Że pew­ność  jest lep­sza od niepew­ności, że ja­wa jest lep­sza niż sen,
i że na­wet największa po­rażka, na­wet naj­gor­sza, jest sto ra­zy lep­sza od za­nie­cha­nia próby."



Dobry wieczór tym, którzy jeszcze nie śpią i dobranoc tym, którzy już zasnęli. Mam nadzieję, że śpiochy jutro tu wpadną, bo mam dla Was zapowiadany post. To już właściwie ostatnia z obiecanych stylizacji. Tym razem z całego zestawu w oczy rzuca się koszulka z zabawnym nadrukiem o czcionce kojarzącej się z Barbie. Mam nadzieję, że tak jak ja, odbierzecie przekaz z przymrużeniem oka ;) Do wymienionego T-shirt'u dobrałam granatowe rurki, które udało mi się upolować podczas wyprzedaży. Ponadto, wybrałam pasek w tym samym kolorze, baleriny w odcieniu mocnego różu, naszyjnik świetnie zgrywający się z górą, pastelowe kolczyki, zegarek, lawendową torebkę i uwaga, uwaga... kurtkę w kwiaty! Nie, nie przynoszę Wam jesieni. Po prostu wczoraj pogoda na południu Polski dała się we znaki i nie było możliwości obejścia się bez parasola czy kurtki przeciwdeszczowej, która w moim przypadku jest zwiewna i bardzo lekka. Mam nadzieję, że ten zestaw, mimo iż bardziej wiosenny niż letni, przypadł Wam do gustu. Pozdrawiam :)

21 sierpnia 2015

♥ OOTD: Mini in maxi.


"Naj­piękniej­szą rzeczą pod słońcem i księżycem jest ludzka dusza.
Zdu­miewają mnie małe cu­da dob­ro­ci, ja­kie wyświad­czają so­bie ludzie.
Zdu­miewa mnie rozwój świado­mości, upar­te trwa­nie ro­zumu
w ob­liczu przesądów i roz­paczy. Zdu­miewa mnie ludzka wytrwałość."

Anna Rice - "Pandora"


Hej :) Z racji tego, że najpiękniejsza pora w roku nadal trwa, mam dla Was kolejną propozycję na ten czas. Nowością w historii bloga jest wykorzystanie do stylizacji sukienki o długości maxi. Niejednokrotnie słyszałam, że osoby niskie, takie jak na przykład ja, nie powinny nosić kiecek tego typu. Zdaje sobie sprawę, że taki wzór jak grochy dodaje kilku kilogramów, podobnie zresztą jak źle ułożone odcięcie pod biustem (co widać na kilku zdjęciach). Jednak nic nie poradzę, że dobrze się czuję w tej sukience, a czy równie dobrze wyglądam, to już pozostawiam Waszej ocenie. Główna bohaterka dzisiejszego zestawu jest lekka, zwiewna, cienka i bardzo wygodna w noszeniu. Pomimo tego, że jest długa, świetnie nadaje się na upalne dni. Dobrałam do niej koralowe sandały, a w dodatkach postawiłam na mocny róż. Ciekawa jestem czy podoba Wam się to połączenie kolorystyczne. Życzę Wam miłego weekendu! :)

16 sierpnia 2015

♥ OOTD: You are the Miracle.


"Odejść od tego kto ci szkodzi. Zostać z tym, kto cię kocha.
Przebaczyć temu, kto cię zranił najbardziej. Zaakceptować siebie,
takim jakim jesteś. Stworzyć, to czego najbardziej się boisz.
Być zadowolony z tego jak jest. Mieć nadzieje,
że najlepsze jest jeszcze przed tobą. Brać życie mniej poważnie.
Cieszyć się każdym cudem, tajemnicą, niepewnością
i radością jakie ma dla nas ten świat."


Regina Brett - "Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym."



Witam! :) Ostatnio obiecałam Wam, że jeszcze tego lata przygotuję kolejną stylizację z kombinezonem w roli głównej. Tak, więc słowa dotrzymuję. Wiem, że trochę to trwało, ale ostatni tydzień był dla mnie dość intensywny. Nie, absolutnie nie narzekam, bo nie ma na co. Wręcz przeciwnie, jestem bardzo zadowolona, ponieważ to były świetny czas :) W drugi weekend miesiąca bawiłam się na weselu. Było to najbardziej udane przyjęcie w moim życiu. Natomiast w tygodniu, wybrałam się z przyjaciółką do Krakowa, gdzie m.in. odwiedziłyśmy moją dobrą kuzynkę. Ponadto, wczoraj miałam okazję spędzić czas z dziewczynami z pracy. Korzystając z wolnego wybrałyśmy się w góry. Poza tym, praca, spotkania z rodziną czy przyjaciółką. Oczywiście za dzisiejszy post brałam się kilkukrotnie w ciągu ostatnich dni, jednak chęć spędzenia czasu z ludźmi znaczy dla mnie o wiele więcej niż przesiadywanie przed komputerem. Zawsze wybieram towarzystwo człowieka niż maszyny. Nie zapominam o swojej pasji, jednak mam swoje priorytety. Wracając do zestawu, jak już wcześniej wspomniałam, główną rolę gra tutaj kombinezon w kolorze kamelowym oraz ecru. Góra wykonana jest z cienkiego, przewiewnego materiału, a dół imituje zamsz. Chciałam pozostać w odcieniach brązu, więc wybrałam odpowiadające temu szpilki oraz torebkę. Poza tym, dobrałam oryginalne okulary, których oprawki są pozłacane oraz wyróżniają się ciekawym, zwierzęcym printem. W biżuterii postawiłam na kolczyki oraz delikatną bransoletkę. Mam nadzieję, że stylizacja przypadła Wam do gustu. Dobrej nocy! :)