13 października 2017

♥ Garnier Czysta Skóra 3w1 Żel myjący, Peeling, Maseczka. / Garnier Pure Activ 3-in-1 Wash, Scrub, Mask.



Opis producenta

Gama Czysta Skóra została specjalnie stworzona, aby pomagać zwalczać niedoskonałości i redukować nadmiar sebum.

Czy to produkt stworzony dla mnie? Tak, jeśli masz tłustą lub mieszaną cerę z tendencją do niedoskonałości i zaskórników. Używa się go zarówno jako kremu myjącego, jak i peelingu oraz maseczki. 

1. Żel myjący: wzbogacony w cynk o właściwościach regulujących wydzielanie sebum oraz w ekstrakt ze Smithsonite oczyszcza i eliminuje zanieczyszczenia.
2. Peeling: zawiera pumeks, naturalny czynnik złuszczający, aby usuwać martwe komórki i odblokować pory. 
3. Maseczka: wzbogacona w białą glinkę posiadającą właściwości łagodzące i absorbujące, aby zmniejszać błyszczenie się skóry.
Produkt testowany dermatologicznie.

Sposób użycia:
1. Żel myjący: aplikuj na zwilżoną skórę twarzy, delikatnie masując, a następnie spłucz wodą. Stosuj codziennie. Unikaj kontaktu z oczami.
2. Peeling: używaj na zwilżoną skórę twarzy, rozprowadź okrężnymi ruchami masującymi na czole, nosie i brodzie, a następnie spłucz wodą. Stosuj codziennie. Unikaj kontaktu z oczami.
3. Maseczka: nałóż ją na skórę twarzy i pozostaw do wyschnięcia na 3 minuty. Spłucz obficie wodą. Stosuj 2-3 razy w tygodniu. Omijaj skórę wokół oczu. W przypadku dostania się produktu do oczu natychmiast przepłucz je wodą. W przypadku podrażnienia zaprzestań stosowania.

Skład: Woda, Salicylan benzylu, Glikol butylenowy, Karagen, Błękit brylantowy, Dwutlenek tytanu, Glukozyd decylowy, Wyciąg z eukaliptusa / Wyciąg z liści eukaliptusa, Gliceryna, Kaolin, Limonen, Linalol, Mentol, Perfum, Polioksyetylenowany 7 molami tlenku etylenu monogliceryd kokosowy, Fenoksyetanol, Polietylen, Glikol propylenowy, Pumeks, Kwas salicylowy, Smitsonit / Ekstrakt ze smitsonitu, Wodorotlenek sodu, Laurylosiarczan sodu, Sól tetrasodowa kwasu wersenowego, Guma ksantanowa, Skrobia kukurydziana, Glukonian cynku.

Pojemność: 150 ml

Cena: 14-20 zł 


Moja opinia

Tradycyjnie zacznę swoją recenzję od opakowania. Charakteryzuje się ono prostą, ładną dla oka szatą graficzną. Jeśli chodzi o kształt, w tym wypadku mamy do czynienia z poręczną tubą, która otwiera i zamyka się na klik. Posiada ona mały otwór, umożliwiający odpowiednie dozowanie produktu. Kosmetyk ma biały kolor oraz widoczne, niebieskie drobinki peelingujące. Poza tym, jest gęsty i charakteryzuje się mentolowym, dosyć przyjemnym zapachem. Łatwo i szybko rozprowadza się na twarzy. Do jej pokrycia nie potrzeba dużej ilości, dzięki czemu produkt jest bardzo wydajny. Co do działania, świetnie oczyszcza, odświeża i chłodzi skórę. Pory są widocznie zmniejszone. Buzia jest gładka i matowa, czyli odpowiednio przygotowana do nałożenia makijażu. Tego kosmetyku najczęściej używam w formie maski (daje uczucie ściągnięcia) oraz żelu (dodatkowo oczyszcza po demakijażu płynem micelarnym). Peeling jest trochę słabszy, jak dla mnie za delikatny. Nie radzi sobie idealnie ze złuszczeniem martwego naskórka. Szczerze przyznam, że nie przepadam za produktami, które pełnią kilka funkcji. "Jeśli coś jest od wszystkiego, to jest do niczego". Jednak z tym artykułem jest inaczej. Jego wszechstronność, to całkiem spora zaleta. Poza tym, warto wspomnieć, że nie uczula, ani nie podrażnia w porównaniu do swojej starszej, żelowej wersji z pompką. Dodatkowy plus za cenę i dostępność. Znajdziecie go w znanych drogeriach stacjonarnych, jak i internetowych. Jedynym minusem tego produktu jest to, że przy zbyt częstym stosowaniu, pojawiają się wypryski, a skóra jest przesuszona. W związku z tym, nie nadaje się do codziennego stosowania, Mimo to, jestem z niego zadowolona Jednak po całkowitym zużyciu rozejrzę się za czymś bardziej naturalnym, czyli o milszym składzie. ;)

10 października 2017

♥ Rimmel London Match Perfection Korektor i Rozświetlacz 2w1 / Rimmel London Match Perfection 2-In-1 Skintone Adapting Concealer & Highlighter.



Opis producenta

Kosmetyk tak jak kameleon dopasowuje się do koloru Twojej skóry. Dodaje jej blasku, świeżości i jednocześnie koryguje niedoskonałości.
idealne dopasowanie do kolorytu Twojej cery dzięki technologii Smart-tone™
lekka, nieobciążająca skóry formuła pozwala jej swobodnie oddychać
- korektor i rozświetlacz 2w1 Match Perfection skutecznie kryje niedoskonałości bez efektu maski
- może być wykorzystany do konturowania
Idealnie dopasowany do Twojej cery, 2w1 korekcja i rozświetlenie okolic oczu. Opakowanie korektora zostało wyposażone w pędzelek, który ułatwia jego nakładanie. Kosmetyk posiada właściwości dotleniające i regenerujące.

Działanie: kryje, rozświetla, maskuje oznaki zmęczenia.

Rodzaj skóry: odpowiedni do każdego rodzaju skóry.

Konsystencja: korektor w płynie.

Sposób użycia: nałóż cienką warstwę na miejsca, które chcesz rozjaśnić lub zamaskować.

Skład: Woda, DekametylocyklopentasiloksanAlkil benzoesanu C12-15, Talk, Gliceryna, Poli(dimetylosiloksan)Polimetakrylan metylu, Peg-10 Dimethicone, Dimethicone Peg-10/15 Crosspolymer, Kopolimer akrylowy dimetikonuDimetikonol, Siarczan magnezu, Azotek boru, Nylon-12, Peg-10, Fenoksyetanol, Octan tokoferylu, Triethoxycaprylylsilane, Dimirystynian glinu, Glikol kaprylowy, Stearyloglutaminian Sodu, Ekstrakt z winogron, Sok z granatu, Sorbinian potasu, Glikol heksylenowy, Wyciąg z jagód acai, Glukozyd askorbyluGlikol dipropylenowy, Tokoferol, Puder szafirowy, Ekstrakt z algi czerwonej, 2-Ethyl Hexyl Acrylate. [Może zawierać/+/-: Dwutlenek tytanu (Ci 77891), Tlenek żelaza (Ci 77491, Ci 77492, Ci77499), Ultramaryna (Ci 77007)].

Pojemność: 7 ml

Cena: ok. 30 zł



Moja opinia

Standardowo zacznę od kwestii wizualnej. Opakowanie ma prostą szatę graficzną, wyróżniającą się przyjemną kolorystyką oraz czytelną czcionką. Tubka jest bardzo poręczna, pozwala na odpowiednie dozowanie produktu. Przy czym należy uważać, aby nie wycisnąć go zbyt wiele, ponieważ się zmarnuje. Mimo to, przyznam szczerze, że powyżej przedstawiony typ opakowania jest moim ulubionym. Pozwala on na zużycie korektora do ostatniej kropelki. ;) Dodam, że aplikację produktu ułatwia pędzelek, w który wyposażona jest tubka. Kolejną kwestią jest działanie bohatera dzisiejszego wpisu. Zgodne z wszystkimi zapewnieniami producenta. Produkt świetnie kryje przez długi czas, ładnie rozświetla oraz maskuje oznaki zmęczenia. Używam go na co dzień pod oczy, do ukrycia cieni, z którymi borykam się odkąd zdiagnozowano u mnie chorobę tarczycy. To chyba mój największy kompleks, dlatego tak bardzo ważny jest dla mnie wybór odpowiedniego korektora, który poradzi sobie z ukryciem nieestetycznych sińców. Powyższy radzi sobie z tym świetnie. Dodatkowo ładnie wchłania się w skórę. Uwierzcie, że zanim na niego trafiłam, wypróbowałam koło siedmiu innych tego typu produktów. Droższych i tańszych. Żaden z nich nie jest mu w stanie dorównać. Jeśli chodzi o jego współpracę z podkładami, to jest ona na wysokim poziomie. Bardzo dobrze działa z fluidem Revlon ColorStay, jak i Catrice HD. Ponadto, rewelacyjnie się rozprowadza, ma lekką konsystencję, dzięki czemu daje naturalny efekt, jak i uczucie nawilżenia. Nie ciemnieje, nie warzy się, nie wchodzi w zmarszczki (jeśli oczywiści nie przesadzimy z jego ilością) i nie przesusza okolic oczu. Poza tym, nie uczula ani nie podrażnia, jest bezzapachowy. Co do jego minusów, to niestety, ale nie jest zbyt wydajny, cena za taką pojemność nie jest niska, a krycie mogłoby być jeszcze bardziej długotrwałe. Na dodatek, posiada tylko dwa odcienie: 030 Classic Beige i 060 Natural Beige. Mnie to nie przeszkadza, ponieważ ten pierwszy jest dla mnie idealny, ale dla niektórych tak mały wybór może być niewystarczalny. Co do dostępności, jest ona łatwa. Produkt znajdziecie w Drogerii Natura, Rossmann, Hebe, Super-Pharm czy sklepach internetowych. Dajcie znać czy używałyście tego korektora. Jeśli tak, to czy jesteście zadowolone. Może polecicie taki, który uważacie za lepszy?

03 października 2017

♥ Fall 2017 Fashion Trends.


Dobry wieczór! :) Początek października to idealny moment na podzielenie się z Wami jesiennymi trendami, które zagościły na wybiegach światowych stolic mody. Zapraszam do obejrzenia. Koniecznie dajcie znać, co najbardziej przypadło Wam do gustu. Życzę miłego wieczoru! :)




22 września 2017

♥ OOTD: Check frill detail blouse.



Hej! :) Na koniec tygodnia mam dla Was tzw. "zwyklaka", czyli zestaw idealny na co dzień. Co prawda, aktualna pogoda nie pozwala na taki ubiór. W końcu dzisiaj pierwszy dzień jesieni. Jednak póki co, nie mówmy "nie" pięknej pogodzie i nieco wyższym temperaturom, ponieważ mają one do nas ponownie zawitać już po weekendzie. :D Wracając do stylizacji, sprawdzi się ona podczas codziennej bieganiny. Głownie z racji tego, że jest wygodna, ale nie brakuje jej też ciekawego elementu, który urozmaica zestaw. Tym razem jest nim hiszpanka w kratę. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Życzę dobrej, spokojnej nocy i udanego weekendu! :)

21 września 2017

♥ Discount coupons: 'Twój Styl', 'Show' / Stylowe zakupy: "Twój Styl", "Show".


Cześć kochani! :) Kolejna akcja rabatowa przed nami. Tym razem pod hasłem "Stylowe Zakupy". Kupony znajdziecie w magazynach "Twój Styl" oraz "Show". Kampania rozpoczyna się 29 września i trwać będzie do 1 października włącznie. Niektóre sklepy, zwłaszcza internetowe, zdecydowały się ją przedłużyć. Szczegóły znajdziecie w wymienionych wcześniej gazetach. Natomiast poniżej przedstawiam Wam listę salonów biorących udział w przedsięwzięciu i oferowane przez nie zniżki. Dla ułatwienia, podkreśliłam marki, które znajdziecie w sądeckich galeriach handlowych.

Źródło / Source: Styl.pl

18 września 2017

♥ OOTD: Denim shirt dress.



Witam serdecznie! :) Wraz z rozpoczęciem nowego tygodnia, mam dla Was zestaw. Niestety jest on moją ostatnią letnią propozycją w tym roku. Bardzo nad tym ubolewam, ale czas pogodzić się z nadchodzącą jesienią. Wracając do stylizacji, jej bazą jest dżinsowa szmizjerka o dziewczęcym charakterze. Dobrałam do niej torebkę w kolorze nude oraz złote dodatki w postaci drobnych kolczyków i skórzanych szpilek. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Życzę miłego wieczoru i cudownego tygodnia! :)

14 września 2017

♥ Discount coupons: 'Avanti', 'Logo'. / Weekend zniżek: "Avanti", "Logo".


Dobry wieczór! :) Już w najbliższy weekend odbędzie się akcja rabatowa z magazynami "Avanti" oraz "Logo". We wspomnianych czasopismach znajdziecie zniżki na odzież, obuwie, galanterię, bieliznę, biżuterię, kosmetyki, artykuły wnętrzarskie, do punktów gastronomicznych i wiele innych. To przedsięwzięcie będzie trwało dokładnie od 15 do 17 września. Jednak wiele sklepów postanowiło przedłużyć swoją ofertę rabatową. Wszystko opisane jest dodatkowo przy każdej marce. Ze zniżek skorzystacie nie tylko stacjonarnie, ale i online. Przy okazji zaznaczę, że kupony nie łączą się z innym promocjami. Poniżej lista sklepów, biorących udział w akcji. Dla ułatwienia podkreśliłam salony znajdujące się w moim mieście - Nowym Sączu. Udanych zakupów! :)

Źródło / Source: Godealla

13 września 2017

♥ OOTD: Grey romper.



Hej! :) Dzisiaj mam dla Was jeszcze letni zestaw, a w roli głównej kolejny już kombinezon. Jednak tym razem w stonowanej kolorystyce. Szczerze przyznam, że długo zastanawiałam się nad jego zakupem, ponieważ ma bardzo krótkie nogawki, za czym nie przepadam. Na sukienkę czy spódnicę o tej długości bym się nigdy nie zdecydowała. Krępowałabym się w tak kusych ubraniach. Ważna jest dla mnie nie tylko wygoda, ale i dobre samopoczucie. Pomimo to, ostatecznie stwierdziłam, że główny bohater dzisiejszego wpisu, przy dobrze dobranych akcesoriach, nie będzie wyglądał wulgarnie. Ze względu na swój kwiatowy wzór, nie potrzebuje towarzystwa wystrzałowych dodatków. Sprawdzą się tutaj gładkie, delikatne elementy. Mam nadzieję, że efekt Wam się podoba. Życzę miłego wieczoru! :)

11 września 2017

♥ My first hybrid nails.



Paznokcie hybrydowe pokochało wiele kobiet. Myślę, że ze względu na ich trwałość, oryginalność w zdobieniu, estetyczny i zadbany wygląd, oszczędność czasu, a przede wszystkim za wygodę. Ja zdecydowałam się na wykonanie takiego manicure'u z racji ślubu mojej przyjaciółki. Pełniłam rolę świadkowej, więc zależało mi, aby wyglądać i czuć się dobrze pod każdym kątem. Nie chciałam, żeby moje paznokcie sprawiły mi psikusa chwilę przed tym ważnym wydarzeniem. Zazwyczaj mam pecha w tej kwestii, dlatego tym razem wolałam mu zapobiec. ;) Jeśli chodzi o moją płytkę, to nigdy nie narzekałam na jej kolor, rozdwajanie czy łamanie. Mam paznokcie z natury twarde i mocne. Ich jedyną zmorą jest to, że od czasu do czasu pękają po bokach i niestety jestem zmuszona je skrócić. Czego nienawidzę, ponieważ w efekcie wyglądają, jak dla mnie mało kobieco i nieestetycznie. Lubię długość i kształt dokładnie taki, jaki widzicie na zdjęciach. Co do koloru, raczej preferuję bezbarwny lakier lub odżywkę w tym kolorze czy po prostu top coat. Poza tym, raz na czas szaleję z czerwienią lub fuksją. To barwy, które uwielbiam, zdecydowanie bardziej niż naturalny kolor. Problem jest w tym, że brak mi cierpliwości podczas malowania paznokci. Ponadto, zajmuje mi to zbyt wiele czasu, którego najzwyczajniej w świecie szkoda mi marnować na tę czynność. Uwierzcie, że siedzę przy tym bardzo długo, żeby efekt był zadowalający. Nie chcielibyście tego oglądać. Moja mama zawsze ma ze mnie ubaw, że tak "pięknie" wyjeżdżam poza płytkę i potem muszę się nieźle namęczyć, żeby zmyć lakier ze skóry, nie naruszając tego, co udało mi się już uzyskać na paznokciach. ;) Dlatego też najczęściej wybieram lakier bezbarwny. Oto moja tajemnica. ;)


Wracając do hybryd, jak widzicie, zdecydowałam się na swoją naturalną długość paznokci, a także kształt. Zależało mi na delikatnym, nieprzesadzonym efekcie. Taki właśnie uzyskałam, dzięki odcieniowi nude i odrobinie brokatu. Przy wyborze zasugerowałam się inspiracjami z sieci. Poza tym,  stwierdziłam, że ta neutralna kolorystyka będzie pasowała do wielu moich zestawów. Przy okazji, bardzo się cieszę, że wybrałam salon Trendy Nails Fashion. Panuje tam bardzo miła, przyjazna atmosfera, dzięki czemu człowiek czuje się swobodnie. Jeśli jeszcze nie wiecie gdzie w Nowym Sączu wybrać się na manicure hybrydowy, to szczerze polecam Wam właśnie to miejsce. Ja trafiłam na niesamowicie sympatyczną, rozmowną panią Gosię, która ma wieloletnie doświadczenie, cierpliwość, poczucie estetyki, a przede wszystkim jest dokładna i staranna. 


Moje hybrydy wytrzymały jakieś półtorej tygodnia. Niestety stało się to, co zazwyczaj, czyli paznokcie pękły mi po bokach. Zatem zdecydowałam się na ich ściągnięcie. Zrobiłam to samodzielnie za pomocą zmywacza do paznokci hybrydowych z acetonem, folii aluminiowej i wacików. Przyznam, że było to bardzo czasochłonne i wymagało sporej dawki cierpliwości oraz zaangażowania. Liczyłam, że jest to łatwa i szybka czynność. Niestety się myliłam. Trzeba nieźle się namęczyć, żeby zmiękczyć warstwy lakieru i usunąć go z płytki. Największy problem miałam z pozbyciem się żelu, który nałożony był na moje dwa paznokcie. Ostatecznie się udało. :) Choć przyznam, że wówczas wygląd mojej płytki, zwłaszcza po wspomnianym żelu, mnie nie zachwycił. Dodatkowo byłam zmuszona skrócić wszystkie paznokcie. Jeśli chodzi o ich kondycję, to nie zauważyłam, żeby były słabsze. Nadal są twarde i mocne, choć od momentu ściągnięcia hybryd, czekałam miesiąc, aby urosły do odpowiadającej mi długości. Mimo, że niesamowicie podoba mi się tego typu manicure, jest wygodny i oryginalny, to nie zdecyduję się na jego systematyczne wykonywanie. Po prostu szkoda mi mojej naturalnej płytki. Boję się, że przy zbyt częstym robieniu hybryd, mogłabym doprowadzić ją do kiepskiego stanu. Jednak nie żałuję, że zdecydowałam się na ten zabieg upiększający. Gdybym cofnęła czas, zrobiłabym to samo. Jeśli tylko nadarzy się kolejna, tak ważna okazja, to na pewno ponownie wybiorę tego typu manicure. Myślę, że od chwilowego wariactwa moje paznokcie nie ucierpią aż tak bardzo. ;)

07 września 2017

♥ OOTD: Your boyfriend gave me this T-shirt.



Cześć kochani! :) Co prawda pogoda nie uległa zmianie aż tak, żeby można było zrezygnować z okryć wierzchnich i na dodatek wskoczyć w sandały, ale mimo to, postanowiłam zrobić jej na przekór i opublikować jeszcze lekki zestaw. Może tym sposobem uda mi się zwabić dużo więcej słońca, chociaż na kilka dni. ;) Co do stylizacji, elementem który najbardziej przyciąga uwagę jest koszulka z zabawnym nadrukiem. Dobrałam do niej cygaretki w pepitkę - klasyczny wzór, który zapewne nigdy nie wyjdzie z mody. Poza tym, założyłam wspomniane wcześniej sandały, drobne kolczyki i pojemną torebkę. Mam nadzieję, że połączenie stylu casualowego z odrobiną elegancji przypadła Wam do gustu. Życzę Wam dobrej nocy i miłego i ciepłego (mam nadzieję) weekend'u. :)

05 września 2017

♥ NovaClear Atopis: Face & Body Wash, Ultra Body Moisturizer / Płyn do mycia twarzy i ciała, nawilżający balsam do ciała.


Dermokosmetyki NovaClear Atopis to produkty do codziennej pielęgnacji dla osób ze skórą suchą, wrażliwą i atopową. Wyróżniają się delikatną formułą, pH ~ 5,5, nie zawierają drażniących substancji chemicznych (formaldehydów, SLS, SLES, silikonów), substancji zapachowych ani barwników. Są przebadane dermatologicznie.


Płyn do mycia twarzy i ciała

Opis producenta

Właściwości
Płyn delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji, wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie (Omega 3-6-9). Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie. Preparat przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej.

Składniki główne
Organiczny olej konopny, Ekstrakt z korzenia lukrecji, Gliceryna, Pantenol, Witamina E.

Dostępna pojemność
200ml, 500ml

Sposób użycia
Umyj twarz i ciało płynem, a następnie spłucz ciepłą wodą. W przypadku dostania się preparatu do oczu przemyć wodą. Do użytku zewnętrznego.

Moja opinia

Na początku kwestia wizualna. Otóż, opakowanie wyróżnia się prostą szatą graficzną i stonowaną kolorystyką, która mnie od razu przywodzi na myśl Grecję. Płyn znajduje się w poręcznej, wygodnej tubie, która otwiera i zamyka się na klik. Ma ona mały otwór pozwalający na odpowiednie dozowanie produktu. Ciecz jest przezroczysta, ma rzadką, lekką, żelową konsystencję i bardzo charakterystyczny zapach, który nie bardzo mi odpowiada, ale jest do zniesienia. Poza tym, łatwo i szybko rozprowadza się na twarzy. Dobrze się pieni, więc nie trzeba nakładać go zbyt wiele. Używam go po zmyciu makijażu płynem micelarnym, w celu dokładniejszego oczyszczenia skóry. Uważam, że radzi sobie z tym naprawdę dobrze. Produkt ten nie podrażnia, ani nie uczula. Nawilża i koi skórę. Ponadto, jest bardzo wydajny. Ze względu na delikatne działanie, świetnie sprawdza się na co dzień.


Nawilżający balsam do ciała

Opis producenta

Właściwości
Polecany do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry suchej, wrażliwej i atopowej z tendencją do przesuszania się. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze i ubraniach tłustego filmu. Unikalna formuła balsamu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę, optymalne nawilżenie i miękkość. Organiczny olej konopny odbudowuje powłokę hydrolipidową naskórka i uzupełnia uszkodzenia cementu międzykomórkowego zapobiegając transepidermalnej utracie wody (TEWL). Ekstrakt z korzenia lukrecji silnie wiąże wodę w naskórku, łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna nawilża skórę oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Alantoina chroni i regeneruje naskórek oraz działa przeciwzapalnie. Krem poprawia natłuszczenie i nawilżenie skóry. Preparat chroni przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry.

Rodzaj cery
Sucha, atopowa, wrażliwa.

Składniki główne
Organiczny o lej konopny, Ekstrakt z korzenia lukrecji, Gliceryna, Alantoina.

Dostępna pojemność
200ml, 500ml

Sposób użycia
Nanieś balsam na skórę i delikatnie rozsmaruj. W przypadku dostania się preparatu do oczu przemyć wodą. Do użytku zewnętrznego.

Moja opinia

Kształt opakowania oraz jego kolorystyka jest identyczna, jak w przypadku wcześniej opisanego produktu. Wszystko zresztą widać na zdjęciu. Różnica dotyczy zapachu. Tutaj nie jest on tak wyrazisty. Wręcz przeciwnie, ledwie wyczuwalny, delikatniejszy. Poza tym, barwa balsamu jest inna niż płynu. Oczywiście, to standardowa biel, charakteryzująca mleczka do ciała. Jeśli chodzi o jego rozprowadzanie, to nie idzie ono tak błyskawicznie, jakbym sobie tego życzyła. Być może nakładam go zbyt wiele i w tym tkwi problem. Nie wchłania się też w tempie ekspresowym, więc warto poczekać kilka sekund po jego nałożeniu i dodatkowo wmasować. Mimo to, produkt nie pozostawia tłustego filmu. Skóra jest odżywiona, nawilżona, odpowiednio natłuszczona, miękka i delikatna w dotyku. Uwielbiam tego typu balsamy. Mam suchą skórę, która potrzebuje dużej dawki nawilżenia. Dobrze kiedy utrzymuje się ono przez dłuższy czas. To właśnie zapewnia powyższy produkt, za co należy mu się ogromny plus. Poza tym, nie podrażnia, nie uczula, więc sprawdza się idealnie podczas codziennego stosowania. Na dodatek, jest bardzo wydajny.


zBLOGowani.pl

03 września 2017

♥ OOTD: Denim frills.



Witam! :) Piękna, słoneczna pogoda niestety nas opuściła. Jednak zapowiada się, że tylko na kilka dni. Zatem mam nadzieję, że powrót wyższych temperatur się sprawdzi, a my będziemy mogli jeszcze się nimi nacieszyć. Tymczasem mam dla Was dżinsowy zestaw z drobnymi, złotymi akcentami, dodatkowo ożywiony czerwienią. Główną rolę gra tutaj bluzka odkrywająca ramiona, ozdobiona falbanami. Ten dziewczęcy detal nie znika wraz z zakończeniem sezonu letniego. Wręcz przeciwnie, przewija się na wielu elementach garderoby pośród jesiennych kolekcji znanych i lubianych sieciówek. Warto podkreślić, że falbany niestety poszerzają sylwetkę. W związku z tym, unikajmy ich w tym miejscu, gdzie mamy zbyt dużo ciała, a wybierajmy tam, gdzie chcemy go sobie trochę dodać. ;) Życzę Wam dobrej, spokojnej nocy i miłego rozpoczęcia nowego tygodnia! :)

31 sierpnia 2017

♥ Stara Mydlarnia: Szampon do włosów z olejem arganowym i kompleksem 12 ziół / Hair Shampoo with Argan Oil & 12 Herbs.



Opis produktu

Naturalny szampon na bazie oleju arganowego z kompleksem 12 ziół z dodatkiem protein pszenicznych, wit. B5 oraz keratyny. Przeznaczony do pielęgnacji włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcówkach, a także poddawanych zabiegom fryzjerskim (rozjaśnianie, farbowanie. Kompozycja ziół działa na skórę leczniczo, keratyna uzupełnia niedobór naturalnych składników budujących strukturę włosa. Olej arganowy głęboko odżywia, nawilża oraz poprawia elastyczność. Włosy stają się mocniejsze, pełne blasku oraz wygładzone.

0% PEG, 0% Silikonów, 0% SLES.

Pojemność: 500 ml

Cena: ok. 30 zł.

Składniki aktywne: olej arganowy, kompleks 12 ziół, proteiny pszenicy i jedwabiu, D-pantenol (wit. B5), keratyna, gliceryna roślinna, ceramidy.

OLEJ ARGANOWY - zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, kwas linolowy oraz witaminę E. Intensywnie nawilża i odżywia suche, łamliwe, zniszczone oraz poddawane zabiegom fryzjerskim włosy (rozjaśnianie, prostowanie czy farbowanie). Przywraca im zdrowy, naturalny połysk, elastyczność i miękkość. Skutecznie regeneruje i wygładza suche i rozdwajające się końcówki włosów. Chroni przed szkodliwym działaniem warunków.

KOMPLEKS 12 ZIÓŁ - w jego skład wchodzą: rumianek, arnika, rozmaryn, szałwia, sosna, rukiew wodna, łopian, skórka cytryny, nagietek, nasturcja, bluszcz i jasnota biała. Ta specjalnie dobrana kombinacja ekstraktów roślinnych stosowana jest włosów słabych i wypadających, a także włosów tłustych, z problemem nadmiernego łojotoku skóry głowy, ponieważ: działa antyseptycznie, bakteriobójczo i ściągająco, dzięki zawartości soli mineralnych stymuluje cebulki włosów i odżywia skórę, zapobiega wypadaniu włosów, wzmacnia je i regeneruje, reguluje wydzielanie sebum, działa przeciwłojotokowo.

JEDWAB - nawilża i regeneruje włosy, zapobiega utracie wody, nadaje gładkość, działa nawilżająco i zmiękczającego.

PROWITAMINA B5/d-panthenol - łagodzi stany zapalne skóry, uelastycznia, nawilża i regeneruje.

KERATYNA - jest głównym budulcem łodygi włosa, jest odpowiedzialna za połysk i blask włosów. Jej brak doprowadza do otwierania się łusek włosa i rozdwajania końcówek.

Składniki: Woda, Laurylosiarczan amonu, Sól disodowa sulfobursztynianu oksyetylenowanego alkoholu laurylowego, Kokamidopropylobetaina, Chlorek sodu, Gliceryna i Ekstrakt z liści rozmarynu, Ekstrakt z rumianku pospolitego, Wyciąg z arniki górskiej, Wyciąg z jasnoty białej, Ekstrakt z szałwi lekarskiej, Ekstrakt z cedru, Wyciąg z rukwi wodnej, Ekstrakt z korzenia łopianu, Wyciąg ze skórki cytryny, Ekstrakt z bluszczu pospolitego, Wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego, Ekstrakt z kwiatów nasturcji większej, Benzoesan sodu, Sorbinian potasu, Pantenol, Polisorbat 20, Hydrolizowane białko jedwabiu, Tokoferyl, Keratyna, Hydrolizowane proteiny pszeniczne, Olej arganowy, Alkohol benzylowy, Metylochloroizotiazolinon, Kwas cytrynowy, Linalol, Lilial, Salicylan benzylu.


Moja opinia

Na początku opowiem Wam, jak natknęłam się na powyższy produkt. Mianowicie, po mało satysfakcjonującym działaniu szamponu marki Biolaven (->recenzja), postanowiłam poszukać czegoś nowego. Oczywiście nadal interesował mnie naturalny skład. W związku z tym, wybrałam się do najbliższej drogerii, poszperałam trochę na dziale z kosmetykami eko i tak znalazłam artykuł ze zdjęcia. Pod względem wizualnym, cechuje się on prostą, stonowaną, kojarzącą się z naturą, szatą graficzną. Jeśli chodzi o samą butelkę, to jest ona dosyć spora. Jej pojemność wynosi aż 500 ml. Mimo tej wielkości, opakowanie jest bardzo poręczne. Zakrętka otwiera i zamyka się na klik. Ma mały otwór pozwalający na odpowiednie dozowanie produktu. Szampon jest bezbarwny, ma lepką konsystencję i przyjemny, delikatny zapach. Bardzo dobrze się pieni, dzięki czemu jest niesamowicie wydajny. Zdecydowanie to jedna z jego największych zalet. Co do działania, nie powoduje łupieżu, lecz odpowiednio oczyszcza skórę głowy. Jest łagodny, więc nie podrażnia, ani nie uczula. Dzięki temu idealnie sprawdza się na co dzień. Włosy są miękkie, lśniące i odżywione. Poza tym, miłe w dotyku i nie plączą się, więc nie ma problemu z ich rozczesaniem. Ponadto, produkt ten, nie przyspiesza procesu przetłuszczania włosów ani nie doprowadza do ich przesuszenia. Dodatkowo, nie obciąża naszych kosmyków. Jeśli chodzi o jego dostępność, to dostaniemy go np. w Drogeriach Natura czy sklepach internetowych. Cena jest przystępna, jak na taką pojemność, działanie i skład, który jest naprawdę przyjazny (nie zawiera PEG, SLES czy silikonów). Używaliście tego szamponu? Jeśli tak, czekam na Wasze komentarze. Ja jestem z niego bardzo zadowolona. Sięgnęłam już po drugą butelkę i zapewne nie ostatnią. ;)

24 sierpnia 2017

♥ OOTD: Tropicali.



Dobry wieczór! :) Dzisiaj mam dla Was kolejną letnią stylizację. Szczerze, mam nadzieję, że nie ostatnią w tym roku, ponieważ nie jestem jeszcze gotowa na przyjęcie jesieni. ;) Dla mnie lato mogłoby trwać wiecznie. Wracając do zestawu, jego głównym elementem jest tutaj kombinezon w kwiaty. Reszta to już tylko pasujące kolorystycznie dodatki. Żałuję, że moja torebka w słonecznym kolorze nie dotrwała do tego czasu, bo zdecydowanie lepiej prezentowałaby się tutaj niż powyższa. Fokus na żółty element wyszedłby świetnie. Mimo to, liczę, że Wam się podoba. Życzę dobrej nocy i udanego, ciepłego weekendu. :)

22 sierpnia 2017

♥ How to organize a Bachelorette Party?


Hej! :) Wakacje to okres najczęściej wybierany na organizację wesela. Jednak dzisiaj głównym tematem nie jest ta uroczystość, lecz ją poprzedzająca. Mowa oczywiście o wieczorze panieńskim. Zdecydowałam się napisać o urządzeniu tej imprezy oraz swoich przemyśleniach i doświadczeniu z nią związanym. Być może komuś z Was przyda się ta informacja. Zacznę od przeprowadzenia rozmowy z przyszłą panną młodą. Warto zapytać o jej oczekiwania oraz listę gości. Mając tę wiedzę, możemy zacząć działać. Bardzo pomocny okazuje się tutaj portal społecznościowy Facebook, na którym istnieje możliwość stworzenia grupy. Pozwala ona na zebranie członków wydarzenia w jednym miejscu. Poza tym, umożliwia dzielenie się pomysłami związanymi z wizją wieczoru panieńskiego, czyli m.in. wyborem klubu, prezentu czy też popularnych z tej okazji, wyrobów cukierniczych. Podczas zbiorowej rozmowy należy przede wszystkim zapytać o obecność oraz poinformować o kosztach przyjęcia. Jeśli chodzi o kwestię finansową, ważne jest to czy znamy pozostałe osoby. Jeśli nie, warto zebrać pieniądze wcześniej, aby nie okazało się, że będziemy pełnić rolę świętego Mikołaja. Tutaj najłatwiej wykorzystać posiadanie konta bankowego, na które zostaną przelane pieniądze. Moim zdaniem to najlepsza, najprostsza i w miarę szybka opcja. Szkoda czasu na osobiste umawianie się z każdym z osobna. Inaczej sprawa się ma, jeśli znamy pozostałe uczestniczki i im ufamy. Wówczas możemy zaryzykować z założeniem pieniędzy za nie. U mnie się to sprawdziło, ale tylko dlatego, że już wcześniej poznałam dziewczyny. Jednak przestrzegam Was przed byciem dobrym. Raz miałam sytuację, w której koszty imprezy się podwoiły, tylko dlatego, że jedna z uczestniczek notorycznie zamawiała dla siebie drogi alkohol. Rachunek był otwarty, całość podzielono na wszystkie osoby, bez względu na to, co sobie wybrały. Tylko z jakiej racji mamy płacić za kogoś?! W związku z tym, najlepiej jeśli każdy uiszcza należność za siebie i przy okazji wybiera, co chce. Nie warto nikomu narzucać swoich wyborów, nawet jeśli jesteśmy jedynym organizatorem. To nieeleganckie. Przy okazji, przypomniała mi się druga sytuacja, podczas której po raz kolejny wykorzystano moją naiwność. Poproszono mnie, abym kupiła dużą, pamiątkową kartkę. Wydatek był niewielki, ale w tym momencie chodzi mi o sam fakt. Otóż, podczas omawiania kosztów, okazało się, że inicjatorka nie ma już na to pieniędzy i nawet nie pofatygowała się, aby poinformować dziewczyny o dodatkowej opłacie i zwrocie. Wyszło tak, że sama musiałam się prosić obcych osób. Dodam też, że od pomysłodawczyni imprezy nie otrzymałam pieniędzy. W każdym razie, te dwa przypadki przytoczyłam po to, aby Was przestrzec przed takimi sytuacjami i pokazać, że kreatorki nie wykazały się należytą organizacją. 


Jeśli chodzi o miejsce imprezy, to pomysłów jest dużo. Może to być klub, mieszkanie/dom czy też otwarta przestrzeń, na której zorganizuje się ognisko/grilla. Bez względu na to, gdzie będziemy się bawić, najważniejsze jest dobre towarzystwo. My, po uprzedniej konsultacji z przyszłą panną młodą wybrałyśmy klub w samym sercu naszego miasta. Jako organizatorka poddałam taki pomysł, ponieważ kilkukrotnie brałam udział w urządzanych tam wieczorach panieńskich i spotkaniach ze znajomymi, na których zawsze świetnie się bawiłam. Poza tym, zadecydowała o tym, popularność imprezowni, panująca w niej atmosfera, bardzo dobra muzyka oraz usytuowanie w pobliżu postoju taksówek, z którego każda z nas mogła po wszystkim skorzystać. Przy okazji, dodam, że jeśli decydujecie się na tego typu lokal, to warto wcześniej zarezerwować miejsce. Następnym krokiem jest wybór słodkości, czyli tortu lub muffin. Jak widać po zdjęciu, my zdecydowałyśmy się na babeczki. Przede wszystkim, przesądził o tym fakt, że nie musiałyśmy  się fatygować z talerzami czy sztućcami oraz grzebaniem w torcie. Wybrałam delikatny typ dekoracji cukierniczej oraz wyróżnienie muffiny dla przyszłej panny młodej. Jak widzicie, brak tutaj zabawnych, lekko kiczowatych ozdób. Na szczęście nasza Gwiazda wieczoru nie przepada za tego typu tandetnym i jednocześnie usilnie zwracającym uwagę przepychem. Szczerze, ja też tego nie trawię i nigdy nie zrozumiem tych bezużytecznych gadżetów. Jednak co, kto lubi. :) Swoją drogą, dziękuję Cukierni Sądeckiej za szybką realizację zamówienia. Muffiny nie tylko pięknie wyglądały, ale równie świetnie smakowały.


Na koniec kilka słów o prezencie. Stwierdziłyśmy, że najlepsza będzie biżuteria, która pozostanie pamiątką na lata. Z racji tego, że składało się nas sporo, mogłyśmy sobie pozwolić na kupno upominku z wyższej półki. Przy okazji, dziękuję dziewczynom za udział w imprezie, a także tym które, mimo że się nie wybrały, zdecydowały dorzucić się do podarunku.